Szła poboczem ekspresówki obok pędzących aut
Przed godz. 1:00 w nocy na S17 mogło dojść do strasznej tragedii. Poboczem trasy ekspresowej, tuż obok rozpędzonych samochodów szła 44-letnia kobieta. Była ubrana na czarno, przez co bardzo trudno było ją zauważyć. Zrobił to jednak jeden z kierowców, który szybko zgłosił sprawę policji.
Funkcjonariusze ekspresowo udali się we wskazane miejsce. Rzeczywiście, odnaleźli tam kobietę, która przekonywała, że chciała pieszo dojść do Lublina. Ostatecznie wobec 44-latki zastosowano postępowanie mandatowe. Mundurowi pomogli jej bezpiecznie zejść z drogi i odwieźli ją na stację PKP.
- To nie pierwszy taki przypadek w ostatnich dniach. Zaledwie trzy dni wcześniej około godz. 21:00 kierowcy alarmowali, że na wysokości Czyszkówka pasem awaryjnym w stronę Warszawy idzie mężczyzna. Policjanci zastali tam obywatela Ukrainy, który tłumaczył, że zabrakło mu paliwa i idzie do najbliższej stacji. Okazało się, że swój samochód pozostawił na trasie w miejscu absolutnie niedozwolonym i niebezpiecznym. Auto usunięto na koszt właściciela - przekazała podkom. Małgorzata Pychner z KPP w Garwolinie.
Policja apeluje o rozsądek i przestrzeganie zasad bezpieczeństwa
Policjantka przy tej okazji ponownie zaapelowała do kierowców i pieszych o rozsądek. Podobne "spacery" mogą bowiem skończyć się naprawdę tragicznie. - Wielu kierowców w ostatniej chwili omija pieszych, którzy w ogóle nie powinni znaleźć się na drodze szybkiego ruchu. Droga ekspresowa to nie miejsce dla pieszych, rowerzystów, motorowerów ani pojazdów zaprzęgowych. To trasy o ograniczonej dostępności, przeznaczone wyłącznie dla samochodów i motocykli - podkreśliła.
Czytaj również: BMW rąbnęło w autobus aż przewrócił się na bok! Jedna z pasażerek wyleciała z pojazdu
Nocny wypadek na Moście Gdańskim w Warszawie - zobacz zdjęcia: