Warszawa. Ceny biletów pójdą w górę! Trzaskowski: - Inne miasta już podnoszą ceny o 40 proc.

2020-09-23 16:22 Izabela Kraj
komunikacja miejska
Autor: Damian Pieczonka

Cięcia inwestycji, przesuwanie terminów realizacji o kilka lat, miliard nowego kredytu. To wszystko nie wystarcza, by załatać dziury w budżecie stolicy. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski jest zwolennikiem podwyższenia cen biletów komunikacji miejskiej. Kiedy? O ile?

- Nie planujemy takiej podwyżki – mówił w styczniu tego roku Rafał Trzaskowski pytany o zmiany w taryfach biletów komunikacji miejskiej. W środę jednak zmienił zdanie. W związku z epidemią koronawirusa w tym roku o 202 mln zł spadnie w Warszawie dochód z biletów komunikacji miejskiej. A zatem trzeba sięgnąć do kieszeni pasażerów. – Niektóre miasta już podnoszą ceny biletów komunikacji miejskiej nawet o 30-40 proc. W Warszawie tak drastycznych podwyżek nie planujemy. Ale rozpoczynamy dyskusję w tej sprawie – oświadczył prezydent Warszawy. Trzaskowski jest zwolennikiem regularnych a niewielkich podwyżek opłat. Ale stołeczni radni są sceptycznie do tego nastawieni. Klub Koalicji Obywatelskiej w Radzie Warszawy już zapowiedział stanowczo że podwyżek cen biletów nie poprze. A to Rada Warszawy ostatecznie decyduje. - To kontrowersyjna decyzja. Będziemy o tym rozmawiać – ripostuje Rafał Trzaskowski .Niewykluczone, że skończy się na zmianach rodzajów biletów...

PRZECZYTAJ TAKŻE: TE INWESTYCJE BĘDĄ OPÓŹNIONE

Na przykład zlikwidowany zostanie bilet 20 minutowy a wprowadzony 30 -minutowy) co w rzeczywistości i tak oznaczać będzie, że za przejazd komunikacją miejską zapłacimy więcej niż dziś. Jakiekolwiek podwyżki w najmniejszym stopniu dotknąć mają pasażerów korzystających z długookresowych biletów. Kiedy nastąpi zmiana? - Nie da się jeszcze podać terminu. Rozpoczynamy rozmowy i analizy, żeby zrekompensować chociażby koszty drożejącego prądu – odpowiada „Super Expressowi” prezydent Warszawy.

A to oznacza, że do końca roku ceny biletów się nie zmienią. A w przyszłym roku trzeba będzie trzymać się za kieszeń.

Tak Trzaskowski jechał do pracy
Autor: PAWEŁ DĄBROWSKI/ SUPER EXPRESS Tak Trzaskowski jechał do pracy

- Rozregulowany został rynek odpadów, janosikowe rośnie, rząd realizował swoje obietnice obniżek podatków za pieniądze samorządów, epidemia sprawia że samorządy tracą dochody. To oznacza o półtora miliarda złotych dochodów mniej w tegorocznym budżecie miasta. I o pół miliarda mniej na inwestycje. Z tego powodu musimy niestety zrewidować plan inwestycyjny. Nie rezygnujemy z żadnej, przesuwamy je tylko w czasie. Ale musimy też pozyskać dodatkowe dochody – tak prezydent Warszawy uzasadnia potrzebę kolejnych podwyżek.