Wielki pożar lasu pod Warszawą. W akcji już tysiąc osób, na miejsce wysłano WOT
Trwa walka z dużym pożarem lasu w okolicach Międzylesia w powiecie wołomińskim. Ogień, który wybuchł w czwartek po południu, objął już około 300 hektarów terenu. Służby podkreślają, że sytuacja jest bardzo poważna, choć w nocy udało się ograniczyć intensywność pożaru. Zgłoszenie o ogniu wpłynęło do straży pożarnej w czwartek o godz. 13.37. Początkowo informowano o pożarze obejmującym około pięciu hektarów lasu. Wieczorem powierzchnia objęta ogniem wzrosła do ponad 10 hektarów, a przed północą wiceminister spraw wewnętrznych Wiesław Leśniakiewicz poinformował, że pożar rozprzestrzenił się już na około 300 hektarów. Jak podają Lasy Państwowe, początkowo był to pożar wierzchołkowy, obejmujący korony drzew. Obecnie ogień rozprzestrzenia się głównie po ściółce leśnej.
W czwartek wieczorem na miejscu pracowało około 400 strażaków i ponad 100 samochodów pożarniczych. Akcję wspierało także niemal 500 policjantów. Od piątku rano do działań dołączy 100 żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej. Łącznie w walkę z żywiołem zaangażowanych będzie około tysiąca osób.
"Od rana 100 żołnierzy @terytorialsi rusza do wsparcia działań przy pożarze w powiecie wołomińskim i mińskim. Sytuacja jest bardzo poważna. Z ogniem walczy już blisko 400 strażaków i 75 pojazdów, kolejne siły są kierowane na miejsce. W sytuacjach zagrożenia Wojsko Polskie działa natychmiast - ramię w ramię ze służbami i społecznością lokalną" - napisał na platformie X miniter obrony Władysław Kosiniak-Kamysz.
Ewakuowano 42 osoby z 20 budynków. Ogień może przedostać się na zabudowania?
W ciągu dnia strażacy korzystali ze wsparcia z powietrza. Nad terenem objętym pożarem latały cztery samoloty gaśnicze Dromader należące do Lasów Państwowych oraz policyjny śmigłowiec Black Hawk, który zrzucał wodę przy użyciu zbiornika o pojemności trzech tysięcy litrów. Po zmroku loty zostały wstrzymane, ale od piątkowego poranka mają zostać wznowione. Do akcji wrócą samoloty Dromader, Black Hawk oraz trzy śmigłowce Lasów Państwowych. Strażacy wykorzystują również drony wyposażone w kamery termowizyjne. Dzięki nim możliwe jest obserwowanie frontu pożaru nawet przy dużym zadymieniu. W nocy na miejsce miał zostać dostarczony także bezzałogowiec Bayraktar, który pomoże w ocenie sytuacji z powietrza. W związku z zagrożeniem ewakuowano 42 osoby z 20 budynków. Większość mieszkańców znalazła schronienie u rodzin. Sześć osób zostało tymczasowo zakwaterowanych w szkole podstawowej w Stanisławowie.
Według Lasów Państwowych ogień pojawił się najpierw w lesie prywatnym, a silny wiatr przeniósł go na tereny państwowe
Zamknięta pozostaje droga krajowa nr 50 na odcinku między Stanisławowem a Łochowem. Utrudnienia obejmują blisko 29 kilometrów trasy. W nocy prowadzono tam wycinkę drzew, które mogły stanowić zagrożenie dla strażaków i kierowców. Służby podkreślają, że nie ma informacji o osobach poszkodowanych. Nadal nie jest też znana przyczyna pożaru. Według Lasów Państwowych ogień pojawił się najpierw w lesie prywatnym, a silny wiatr przeniósł go na tereny państwowe.
Straż pożarna i władze apelują do mieszkańców o ograniczenie zużycia wody. Do gaszenia wykorzystywana jest sieć hydrantowa, a podczas najtrudniejszych momentów akcji ciśnienie w instalacji wyraźnie spadło.
Służby obawiają się jednak, że najbliższe dni mogą utrudnić walkę z ogniem. Prognozy przewidują wysokie temperatury, dużo słońca i silniejszy wiatr. To warunki, które sprzyjają szybkiemu rozprzestrzenianiu się pożarów lasów.