Tragiczne wydarzenia na Nowym Świecie
Do tragicznego zdarzenia doszło w środku nocy 8 maja 2022 roku na Nowym Świecie. 29-letni Maciek, mieszkaniec województwa kujawsko-pomorskiego, został zaatakowany przez trzech mężczyzn. Mimo natychmiastowej pomocy medycznej, zmarł w wyniku odniesionych obrażeń. Początkowo, policja zatrzymała Łukasza G. i Sebastiana W., których Sąd Apelacyjny w Warszawie skazał już na siedem lat więzienia za udział w bójce, której następstwem była śmierć chłopaka.
Główny podejrzany w sprawie, Dawid Mirkowski, uciekł z Polski, wykorzystując dowód osobisty swojego brata. Ukrywał się w Turcji, gdzie został zatrzymany w marcu 2023 roku. W grudniu 2024 roku, został sprowadzony do Polski. Usłyszał zarzut zabójstwa. Jego proces wciąż trwa.
Zeznania świadków bójki
We wtorek (20 stycznia) na sali rozpraw zeznawała m.in. 24-letnia Emilia. Opowiedziała, że wraz z chłopakiem wyszli do sklepu monopolowego, gdzie spotkali znajomych, w tym 29-letniego Maćka. Zauważyli grupę mężczyzn, którzy rzucali kostkami lodu w kierunku przechodzących kobiet.
− Nawiązałam kontakt wzrokowy z jednym z nich. Wtedy rzucił w moją stronę kostką lodu. Odwróciłam się do Maćka, który stał najbliżej mnie i zakomunikowałam, że są agresywni − relacjonowała. Dodała, że 29-latek podszedł do nich, co wywołało kłótnię, która przerodziła się w bójkę.
− W pewnym momencie była to bójka trzech osób przeciwko jednej osobie. Dalej udało się agresorom zapędzić Maćka w róg bramy i zwalić go z nóg. Był kopany po głowie i brzuchu − opowiadała dalej.
Zeznała również, że po ataku napastnicy uciekli. Maciek leżał zakrwawiony w bramie. − Zobaczyłam, że ktoś mu pomagał. Już w tym momencie widziałam, jak krew leci mu po plecach. Ktoś zaprowadził go do sklepu monopolowego. Wszedł tam i upadł − podsumowała.
Relacja sprzedawcy sklepu monopolowego
Kolejną osobą, która zeznawała przed sądem, był sprzedawca w sklepie monopolowym. − Była duża kolejka ludzi. Nagle wszedł mężczyzna i zaczął obijać się o szyby i przepychać przez klientów. Podszedł i zaczął mówić, że został dźgnięty − mówił przed sądem 30-latek.
Sprzedawca opisywał, że widział krew na twarzy mężczyzny i początkowo chciał go wyprosić, ale ten nagle upadł. Wtedy zauważył krew na koszuli i wyprosił klientów. − Tamowałem mu krew. Mówił do mnie, że umrze, a ja mówiłem mu, że wszystko będzie dobrze. Pogotowie ratunkowe przyjehcało po około 20 minutach. Jeszcze kwadrans stali przed sklepem i w końcu pojechali − zeznał.
Dalszy przebieg procesu
Następny termin rozprawy wyznaczono na 23 stycznia. Sąd planuje tego dnia odtworzyć filmy z monitoringu.