Wystrzał w komendzie w Radomiu. Pocisk przebił ścianę. Sąd umorzył sprawę byłego policjanta

2026-05-27 9:49

Prywatna broń myśliwska wniesiona do komendy, przypadkowy wystrzał i pocisk, który przebił ścianę budynku. Tak przebiegł incydent, do którego doszło w styczniu 2024 roku w jednej z jednostek policji w Radomiu. Były funkcjonariusz stanął przed sądem. Zapadł wyrok. Sąd uznał go za winnego, ale zdecydował o warunkowym umorzeniu postępowania.

Sala sądowa

i

Autor: Facebook/ Archiwum prywatne
  • Były policjant z Radomia stanął przed sądem po incydencie z przypadkowym wystrzałem z prywatnej broni myśliwskiej na terenie komendy.
  • Mimo uznania winy za niedopełnienie obowiązków, sąd warunkowo umorzył postępowanie.
  • Dowiedz się, dlaczego zapadła taka decyzja.

Policjant przyniósł do pracy prywatną broń

Do zdarzenia doszło 4 stycznia 2024 roku na terenie jednej z policyjnych jednostek w Radomiu. Jak ustalono podczas procesu, funkcjonariusz Adam R. przyniósł do pracy prywatny sztucer. Nie miał jednak wymaganego pisemnego pozwolenia przełożonego.

Mężczyzna tłumaczył później, że po służbie planował wyjazd na polowanie i nie chciał zostawiać broni w samochodzie zaparkowanym przed budynkiem komendy.

Nocny pościg za 20-latkiem w Radomiu! 5 osób w aucie, wszyscy byli pod wpływem

Broń przewróciła się. Nagle padł strzał

Według ustaleń sądu w pewnym momencie sztucer przewrócił się. Policjant chciał sprawdzić, czy broń nie została uszkodzona. Wtedy doszło do niekontrolowanego wystrzału. Pocisk przebił ścianę wewnątrz budynku. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Radomiu. We wtorek zapadł wyrok.

Sąd: złamał obowiązki funkcjonariusza

Sąd uznał Adama R. za winnego niedopełnienia obowiązków funkcjonariusza publicznego. Podkreślono, że wniesienie prywatnej broni do jednostki bez wymaganej zgody było złamaniem obowiązujących zasad.

- Funkcjonariusz publiczny, który nie respektuje ciążących na nim obowiązków i doprowadza do takiej sytuacji, działa na szkodę interesu publicznego - uzasadniała wyrok sędzia Wioletta Łepecka. Według sądu zachowanie policjanta podważało autorytet instytucji i stwarzało zagrożenie.

Nie będzie więzienia

Mimo uznania winy sąd zdecydował o warunkowym umorzeniu postępowania na rok próby. Przy podejmowaniu decyzji uwzględniono dotychczasowy przebieg służby oskarżonego. Sąd zwrócił uwagę, że Adam R. przez lata pracował w policji, brał udział w misjach zagranicznych, otrzymywał wyróżnienia i nie miał wcześniej problemów dyscyplinarnych. Znaczenie miało także to, że po zdarzeniu odszedł ze służby i przeszedł na emeryturę.

Musi zapłacić ponad 12 tys. zł

Były funkcjonariusz został zobowiązany do wpłaty 7 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Dodatkowo musi pokryć koszty postępowania wynoszące blisko 5,7 tys. zł. Wyrok nie jest prawomocny. Zarówno prokuratura, jak i były policjant mogą złożyć odwołanie.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki