Z wędką podszedł nad Wisłę. Zamiast ryb znalazł ciało

To było spokojne, czwartkowe popołudnie, idealne na spędzenie czasu z wędką, rybkami i samym sobą. Tak pomyślał jeden z mieszkańców prawobrzeżnej Warszawy. Tę spokojną aktywność zakłóciło przerażające znalezisko. Chwilę potem mężczyzna zadzwonił na służby, informując je o dryfującym w Wiśle ciele.

Policjanci z KRP VI zgłoszenie płynących po rzece zwłokach otrzymali tuż po godz. 16. Mundurowi, wraz ze strażakami i ratownikami medycznymi zostali skierowani na Wybrzeże Puckie. Po zauważeniu dryfującego ciała mężczyzny, zadaniem jego wyłowienia zajęli się specjaliści z Grupy Ratownictwa Wodno-Nurkowego z JRG nr 1. W tym celu cały obszar został wyłączony z ruchu dla osób postronnych.

Dzięki specjalistycznemu sprzętowi udało się bezpiecznie wydobyć zwłoki na suchy ląd. Tam upewniwszy się, że mężczyzna nie żyje, schowali go do specjalnej folii. Niedługo potem na miejsce przybył także prokurator. Jego decyzją zabezpieczono ciało do planowanej sekcji zwłok.

Przeczytaj także: Warszawa pozbyła się dwóch budynków. Wzięło je wojsko i straż

- Nasi policjanci przeprowadzili oględziny z udziałem grupy procesowej. Zbadaliśmy ciało oraz okolice wybrzeża. Zabezpieczyliśmy także zwłoki - informuje w rozmowie z reporterem „Super Expressu” nadkom. Paulina Onyszko, oficer prasowy KRP VI.

Służby nie mogą obecnie w stu procentach potwierdzić tożsamości martwego człowieka.

- Cały czas prowadzimy identyfikację. Znaleźliśmy przy mężczyźnie co prawda dowód tożsamości, acz musimy potwierdzić to jeszcze innymi sposobami. Martwy to człowiek mający około 40 lat. Kluczowe będą wyniki sekcji zwłok, które pozwolą nam odpowiedzieć na to, jak doszło do tego tragicznego zdarzenia - dodaje policja.

Przeczytaj także: Lekarz brał wynagrodzenie za fikcyjną pracę. Prawie milionowa strata szpitala

Służby na razie nie wykluczają udziału osób trzecich.

Potrąciła 81-latkę na pasach. Seniorka miała wielkie szczęście

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki