Tragedia w niedzielny wieczór
Tragedia rozegrała się w niedzielę, 13 września, około godz. 20.39 w miejscowości Kury w gminie Tłuszcz. Według wstępnych ustaleń policji kierujący toyotą stracił panowanie nad samochodem na łuku drogi. Pojazd zjechał z jezdni i uderzył w ogrodzenie jednej z posesji.
W samochodzie, poza 42-latkiem, znajdowała się także 49-letnia mieszkanka gminy Tłuszcz. Kobieta doznała śmiertelnych obrażeń. Jak donoszą media, ostry pręt z ogrodzenia miał przebić kobietę.
Kiedy pod wskazany adres przyjechały służby, okazało się, że poza martwą pasażerką nigdzie nie ma kierowcy toyoty. Niedługo potem na miejsce przybył prokurator, który rozpoczął oględziny. Kiedy ekipa dochodzeniowo-śledcza oraz technicy kryminalistyki sprawdzali pojazd, szukając odpowiedzi dlaczego toyota wypadła z drogi, inna grupa mundurowych rozpoczęła obławę za zaginionym kierowcą.
W poszukiwania włączono ostatecznie nie tylko policję, ale i psy patrolowe z Marek, drony oraz śmigłowiec ze stołecznej komendy. Mundurowych wspierały także oddziały straży pożarnej: państwowej oraz ochotniczej.
– Poszukiwania były szczególnie trudne ze względu na rozległy i zalesiony teren, dlatego w działania zaangażowano wiele służb i specjalistycznego sprzętu – przekazała asp. szt. Aneta Nasiłowska z wołomińskiej policji w rozmowie z „Super Expressem”.
Przeczytaj także: Usłyszał trzy strzały: „Myślałem, że to petardy”. Chwilę później zobaczył martwego 42-latka
Obława zakończyła się w Stryjkach
Poszukiwany został odnaleziony w poniedziałek, 14 września, w godzinach wieczornych w miejscowości Stryjki. Policjanci zatrzymali 42-latka i przewieźli go do jednostki. W momencie zatrzymania 42-latek miał być pijany. Nie wiadomo jednak czy w momencie wypadku również był w stanie nietrzeźwości.
Okazało się, że 42-latek miał już sądowy dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów.
Przeczytaj także: Dramatyczny wypadek na S8. BMW zawisło na barierze
Zarzuty dla 42-latka
Mężczyzna został doprowadzony do Prokuratury Rejonowej w Wołominie. Usłyszał zarzuty dotyczące spowodowania śmiertelnego wypadku drogowego, ucieczki z miejsca zdarzenia oraz nieudzielenia pomocy poszkodowanej. Zarzucane mężczyźnie czyny są zagrożone karą od 5 do 20 lat pozbawienia wolności.
Ostateczna kwalifikacja może się jeszcze zmienić wraz z napływem opinii biegłych i kolejnych dowodów. Na wymiar ewentualnej kary mogą wpływać między innymi ucieczka z miejsca wypadku, naruszenie dożywotniego zakazu prowadzenia oraz zachowanie podejrzanego wobec rannej pasażerki. Nie podano, czy 42-latek przyznał się do zarzucanych czynów i jakie złożył wyjaśnienia.
Decyzją sądu z 16 września mężczyzna spędzi najbliższe trzy miesiące w areszcie.
Przeczytaj także: Drogowcy na cały weekend całkowicie zamkną popularną ulicę w Warszawie