Zagapił się na radio. 56-latek w Mercedesie skończył jazdę w stawie

2026-05-23 15:49

W czwartek, 21 maja w Trzcińcu (pow. pułtuski) doszło do skrajnie niebezpiecznego zdarzenia. 56-latek wpadł swoim Mercedesem do stawu, z którego pojazd musieli później wydobyć strażacy. Mężczyźnie na szczęście nic się nie stało. Jak ustalili mundurowi, kierujący stracił panowanie nad pojazdem, gdy... regulował radio.

policja

i

Autor: Pexels / SHOX ART; KPP w Pułtusku/ Materiały prasowe

Kierowca Mercedesa skończył jazdę w stawie

Zgłoszenie o zaskakującym zdarzeniu wpłynęło do dyżurnego pułtuskiej komendy w czwartek, w godzinach porannych.

- Przed godziną 6:00 kierujący Mercedesem E220, jadąc od strony Białowieży w kierunku Trzcińca, wpadł do stawu. Na miejsce natychmiast zostali zadysponowani funkcjonariusze policji i straży pożarnej - przekazała oficer prasowa KPP w Pułtusku kom. Milena Kopczyńska.

Za kierownicą Mercedesa siedział 56-letni kierowca z Warszawy. Na łuku drogi mężczyzna skupił się na regulacji radia. W pewnym momencie stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na pobocze, po czym wylądował w wiejskim stawie.

- Gdy pojazd dopłynął do brzegu, 56-latek zdołał sam opuścić auto i wyjść z wody. Nie wymagał pomocy medycznej. Natomiast do jego auta potrzebny był specjalistyczny sprzęt strażaków, dzięki któremu wyciągnięto pojazd na brzeg - poinformowała kom. Kopczyńska.

Cała historia zakończyła się dla mężczyzny mandatem w wysokości 500 zł.

Kierowca uderzył w drzewo, to spadło na radiowóz - zobacz zdjęcia:

Łódzcy policjanci uratowali mężczyznę z pożaru
Rozmowa na Plus
Kobieta w mundurze – blaski i cienie służby w policji

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki