Zgłosił, że widzi zwłoki w Narwi. Dotarliśmy do zaskakujących informacji

– Widziałem zwłoki w rzece. Próbowałem je wyciągnąć na brzeg, ale mi się wyślizgnęły! - taką wiadomość otrzymały służby od wędkarza przebywającego nad wodą w Nowym Dworze Mazowieckim. W niedzielę (9 sierpnia), chwilę przed godz. 18, nad Narwią rozpoczęła się wielka akcja ratunkowa. Na miejsce ruszyli policjanci, strażacy i nurkowie.

Rozpoczął się wyścig z czasem. Ratownicy zaczęli przeczesywać rzekę w rejonie ujścia Narwi do Wisły oraz kolejne odcinki akwenu, aż za trasę S7. Początkowo działania miały charakter ratowniczy, jednak po około dwóch godzinach zmieniły się w akcję poszukiwawczą.

Mijał czas, a działania nie przynosiły rezultatu. Mimo wyjątkowo niskiego poziomu wody ratownicy i policjanci nie natrafili na ciało. W końcu, tuż przed godz. 22, szeroko zakrojona akcja została zakończona.

Zwłoki powinny być raczej widoczne, jednak nie można odrzucić możliwości, że zaplątały się w jakieś chaszcze lub popłynęły w miejsce trudno dla nas dostępne. Niewykluczone również, że popłynęły dalej z prądem - przekazali nam ochotnicy z OSP Ratownictwo Wodne Nowy Dwór Mazowiecki.

Strażacy przyznają jednak, że przy tak niskim stanie wody podobne scenariusze są mało prawdopodobne. Udało nam się dotrzeć do informacji, które mogą wyjaśnić zagadkę zaginionych zwłok.

Według naszych ustaleń mężczyzna, który zgłosił odnalezienie ciała, był pod wpływem alkoholu. Nie potrafił dokładnie wskazać miejsca, w którym miał próbować wyciągnąć zwłoki na brzeg, a do tego kilkakrotnie zmieniał swoją wersję wydarzeń. To rodzi poważne wątpliwości, czy jego relacja rzeczywiście odpowiadała temu, co wydarzyło się nad rzeką.

Mimo to policja rzeczna również w poniedziałek prowadzi poszukiwania. Tym razem już bez wsparcia nurków i strażaków. Dwuosobowy patrol obserwuje rzekę, a jednostki OSP i PSP pozostają w pogotowiu i czekają na ewentualny sygnał od funkcjonariuszy.

W tej chwili nic nie potwierdza informacji o ciele w rzece. Służby nie dostały żadnego innego zgłoszenia dotyczącego zwłok. Nie ma też informacji o osobie, która miałaby zaginąć w tym rejonie.

Czy możliwe, że całą wielogodzinną akcję wywołały jedynie pijackie zwidy wędkarza? Policja podkreśla, że każde takie zgłoszenie traktuje poważnie i dokładnie je sprawdza, nawet jeśli okoliczności podawane przez zgłaszającego budzą wątpliwości.

Flisacy ratują kobietę na Dunajcu

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki