Ksiądz Rafał Główczyński powiedział w wywiadzie, że Polakom zdarza się wkładać alkohol do święconek
Już niebawem wybierzemy się ze święconkami do kościoła, a tam ksiądz poświęci przygotowane przez wielu z nas pokarmy. Jajka, pisanki, trochę soli i chleba, figurki kurczaczków, zajączków, cukrowe baranki... ale nie tylko! Jak wyznał pewien znany z telewizji ksiądz w wywiadzie, Polaków niekiedy ponosi fantazja podczas przygotowywania świątecznych koszyczków. Ksiądz Rafał Główczyński w rozmowie z o2.pl wyznał, że zbulwersowała go jedna rzecz. Duchowny podkreśla, że tego absolutnie nie powinno się jego zdaniem wkładać do koszyczków między baranki i pisanki! Co takiego zdarza się Polakom umieszczać w święconkach?! Otóż są to rozmaite napoje alkoholowe!
"Raz mi się trafiło, że ktoś pomyślał: "A, browarka w domu mam, to do koszyczka wkładam""
"Batoniki, kilogram cukru, raz mi się trafiło, że ktoś pomyślał: "A, browarka w domu mam, to do koszyczka wkładam". Dramat. Tego zdecydowanie nie wkładamy do koszyka, to nie jest miejsce na alkohole. Jeżeli ktoś włoży do tego koszyka coś, co nie jest związane z tradycją, to dramatu nie ma, aczkolwiek nie ma żadnego uzasadnienia liturgicznego czy symbolicznego do wkładania króliczków, zabawek, słodyczy" - powiedział kapłan znany z udziału w "The Traitors" w wywiadzie dla serwisu o2.pl.
"Niektórzy wkładają ciacho, np. babkę wielkanocną. To bardzo fajny pomysł"
Jak dodaje znany ksiądz, to wszystko nie oznacza, że koszyczki nie mogą być w pewien sposób mało konwencjonalne. "Niektórzy wkładają ciacho, np. babkę wielkanocną. To bardzo fajny pomysł, to symbol umiejętności ludzkich ofiarowanych Bogu. Niektórzy dorzucają jeszcze chrzan jako symbol krzepy, siły i odwagi, którą wykazał się Chrystus, wodę, jako nawiązanie do chrztu i pieprz jako symbol ziół, które spożywali Izraelici podczas pobytu na pustyni" - opowiada duchowny. A więc przyprawy i ciasta mogą być, ale piwo nie!