Awantura o bajkę na Dzień Dziecka. Katolicy: „Niszczy czystość serc naszych dzieci”

2026-05-22 20:39

Wpis opublikowany przez twórców katolickiego profilu „Trudno być katolikiem, ale warto” wywołał ogromne emocje w mediach społecznościowych. Autorzy ostrzegli rodziców przed animacją „Kurozając i świątynia Świstaka”, sugerując obecność „treści LGBTQ TRANS”. Internauci szybko odpowiedzieli setkami komentarzy.

Awantura o animację dla dzieci. Internauci reagują na wpis katolików

i

Autor: screen Facebook "Trudno być katolikiem, ale warto"/ Pexels.com

Burza wokół „Kurozająca”. Katolicki profil ostrzega rodziców

W mediach społecznościowych zawrzało po wpisie opublikowanym przez twórców popularnego profilu „Trudno być katolikiem, ale warto”. Za tą chwytliwą nazwą kryje się małżeństwo - Maciej i Anna Świerzyńscy. Jak sami o sobie piszą, są parą zaangażowanych profesjonalistów:

"Maciej i Anna Świerzyńscy czyli małżeństwo dokumentalisty i dziennikarki, którzy jako pierwsi na świecie zrealizowali film o Mszy trydenckiej i stworzyli jeden z największych kanałów o tematyce katolicko-społecznej w Polsce."

Na co dzień starają się pokazywać, że można z dumą wyznawać swoją wiarę, i dzielą się z internautami wiedzą oraz rodzicielskimi przemyśleniami. Jednak ich najnowszy wpis wywołał prawdziwą lawinę skrajnych emocji. Wszystko z powodu zbliżającego się Dnia Dziecka i planowanych w szkołach oraz przedszkolach zorganizowanych wyjść do kin.

We wpisie na Facebooku napisali:

„OSTRZEŻENIE DLA RODZICÓW: Uwaga na szkolne wyjścia do kin w Dzień Dziecka!”

Dalej sugerowali, że film „Kurozając i świątynia świstaka” pod pozorem kolorowej animacji ma zawierać przekaz związany ze społecznością LGBTQ+.

„Pod płaszczykiem kolorowej animacji kryją się treści LGBTQ TRANS, które mogą systematycznie niszczyć czystość serc i wrażliwość naszych dzieci.”

Autorzy dodali również:

„Taki animacyjny gniotek może dobrze namieszać w bezbronnej główce dziecka. Bądźcie czujni!”

Internauci odpowiadają. Prawie dwa tysiące komentarzy!

Pod kontrowersyjnym postem natychmiast wybuchła gigantyczna dyskusja. Liczba komentarzy błyskawicznie zbliżyła się do dwóch tysięcy, a większość komentujących była szczerze zszokowana interpretacją autorów. Rodzice i fani popkultury zaczęli dopytywać, gdzie w opowieści o fikcyjnym stworzeniu dopatrzono się ideologii, i masowo ruszyli do sekcji komentarzy:

"A co złego jest w uczeniu dzieci szacunku do drugiego człowieka, bez względu na jego orientację?"

"A czy katolik nie powinien uczyć dziecka miłości do bliźniego? Co jest złego w osobach trans?"

"No idiotyczny tekst , Akurat oglądałam te bajkę i tam nie ma żadnych takich treści , natomiast jest dużo o przyjaźni ,wsparciu i braku zrozumienia dla Kurozajaca czyli uosobienia osoby z niepełnosprawnością ...pozatym jest tam dużo momentów humoru"

O czym tak naprawdę jest „Kurozając”?

Żeby zrozumieć, o co tak naprawdę toczy się spór, wystarczy spojrzeć na oficjalne opisy produkcji. Z opisu dystrybutora dostępnego na portalu Filmweb wynika, że to klasyczna, ciepła i zabawna opowieść drogi, która stawia na zupełnie inne wartości.

"Niezwykły Kurozając wyrusza z przyjaciółmi na pełną nebezpieczeństw wyprawę, by ocalić swój gatunek i odnaleźć legendarną moc. Gdy wyjątkowy pół kurczak, pół zając odkrywa, że nie jest sam i ma siostrę, a cały gatunek kurozająców potrzebuje ratunku, wyrusza w ryzykowną trudną drogę do legendarnej Świątyni Świstaka. Tylko ukryta tam moc może odmienić ich los. Przed nim niebezpieczna droga, przeciwnicy gotowi na wszystko i decyzja, która będzie wymagała prawdziwej odwagi. Na szczęście nie jest sam: towarzyszą mu wierni przyjaciele - nieco sarkastyczny żółw i przebojowa skunksica. To pełna przygód i humoru opowieść o rodzinie, przyjaźni i sile bycia sobą."

- czytamy na portalu filmweb.pl

Główny bohater jest po prostu hybrydą zwierzęcą, co w świecie animacji (od czasów Syrenki czy Shreka) jest zabiegiem całkowicie normalnym. Film skupia się na uniwersalnych wartościach, takich jak tolerancja, akceptacja własnej inności i radzenie sobie z odrzuceniem ze strony rówieśników.

"Czy już tylko Biblia i paciorek zostaje?"

Do absurdalnego - zdaniem wielu - bojkotu odniósł się również Janusz Omyliński, prowadzący profil „Lekcjareligii.pl”. Religioznawca wypunktował nie tylko brak rzetelnego przygotowania autorów apelu, ale też ich całkowite niezrozumienie mechanizmów współczesnej popkultury. 

- Mam jednak teorię. Głównym bohaterem jest hybryda zająca i kury, która jest z powodu swojej odmienności odrzucana. Oprócz oczywiście epickiej przygody i zawiązywania przyjaźni po drodze, film pokazuje jak bohater godzi się i akceptuje swoją inność. Czyli tak jak w jakichś 90% filmów animowanych. Jesli naprawdę oni postrzegają wątek hybrydy kury i zająca jako wątek "LGBTQ TRANS", to jak oni w ogóle obcują z popkulturą? Czy już tylko Biblia, paciorek i animowana bajka o Jezusie czy Dawidzie zostaje?

- napisał na swoim profilu. 

Co na to nauka? Strachy na lachy

Lęki przed rzekomym negatywnym wpływem osób nieheteronormatywnych na psychikę najmłodszych są całkowicie bezpodstawne w świetle współczesnej wiedzy. Eksperci od lat uspokajają rodziców i dementują podobne rewelacje. Portal Demagog przypomniał oficjalne stanowiska najważniejszych instytucji naukowych na świecie, z których jasno wynika, że tolerancja nikomu nie szkodzi:

"Wśród naukowców panuje konsensus co do tego, że dzieci wychowywane przez pary jednopłciowe rozwijają się tak samo dobrze, jak dzieci par heteroseksualnych. Przekonywało o tym również Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne. Analogiczne stanowisko wyraziły m.in. Światowe Towarzystwo Zdrowia Seksualnego, Polskie Towarzystwo Seksuologiczne i Amerykańska Akademia Pediatrów. Przegląd licznych badań, których wyniki opublikowano w ciągu ostatnich 30 lat, wskazuje, że dzieci wychowywane przez pary jednopłciowe rozwijają się pod względem emocjonalnym, społecznym, edukacyjnym oraz tożsamości płciowej równie dobrze, jak ich rówieśnicy wychowywani przez pary heteroseksualne. Nie jest gorsza także ich samoocena."

Wszystko wskazuje na to, że tropienie skomplikowanych podtekstów ideologicznych w opowieści o przygodach zabawnego stworzenia zrodziło się jedynie w wyobraźni autorów katolickiego bloga. Nawet jeśli twórcy filmu chcieli przemycić metaforę akceptacji mniejszości, warto zadać sobie pytanie - co w tym złego? Ukrywanie przed najmłodszymi faktu, że ludzie różnią się od siebie, nie sprawi przecież, że osoby LGBTQ+ nagle znikną z naszego świata.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki