Problemy zaczęły się jeszcze przed wyjściem Maryli Rodowicz na scenę. Jak zdradziła artystka, już wtedy atmosfera była napięta, a to, co wydarzyło się chwilę później, kompletnie wymknęło się spod kontroli. Gwiazdę uratował cud i... rozebrani panowie!
"Już nie miałam na nic wpływu"
A na scenie, na huśtawce wiatr tak wiał, że włosy, grzywka, misternie ułożona fryzura total, już nie miałam na nic wpływu, wszystko poszło hen sobie
- napisała Maryla Rodowicz na swoim profilu na Instagramie. Wyraźnie żywioł dał jej się mocno we znaki.
To jednak nie był koniec, a początek problemów. Najgorsze przyszło za chwilę. W trakcie występu, gdy Rodowicz znajdowała się już na huśtawce, pojawiła się znacznie poważniejsza awaria.
Maryli "oderwał się kabelek"
W dodatku już na huśtawce okazało się, że oderwał się kabelek od prawej słuchawki. Przez dłuższą chwilę dociskałam słuchawkę, miałam nadzieję, że zadziała. Ale to była tylko nadzieja
- relacjonowała artystka.
Jak się okazało, sytuacja była naprawdę groźna, a artystka przez moment musiała improwizować, nie mając nasłuchu. Dopiero, kiedy Maryla opuściła scenę, prawda wyszła na jaw.
Za kulisami, po zejściu ze sceny słuchawka została mi w ręku
- wyjaśniła.
Przystojniacy uratowali Rodowicz
Na szczęście w całym zamieszaniu nie zabrakło ludzi, którzy pomogli uratować występ. Maryla Rodowicz z wdzięcznością wspomniała o mężczyznach odpowiedzialnych za huśtawkę. To przystojniacy, którzy z gołymi klatami tańczyli z Marylą na scenie!
Na szczęście panowie "bujacze" wytrwali, rozebrani do pasa. Dziękuje panowie . Uratowaliście sytuacje. M
– napisała Rodowicz i podziękowała młodym mężczyznom a pomoc
Choć sylwestrowy koncert mógł zakończyć się poważnymi problemami, Maryla Rodowicz po raz kolejny udowodniła, że nawet w najtrudniejszych warunkach potrafi wyjść z opresji obronną ręką. Dla publiczności był to wielki show, dla niej - prawdziwe chwile grozy na scenie.
Zobacz też: 80-letnia Maryla Rodowicz zaszalała ze stylizacją. Gwiazda pokazała bieliznę na Sylwestrze z Dwójką?! "I o to chodzi"