Niedawno świętowała 30-lecie na scenie, a teraz czas na życiowy przełom. W maju Agnieszka Chylińska skończy 50 lat. Artystka postanowiła połączyć życie prywatne z zawodowym. Decyzja zapadła: gwiazda chce spędzić ten dzień z wielotysięcznym tłumem fanów. W końcu to oni trwali przy niej wiernie, gdy zmieniała wizerunek, eksperymentowała z muzyką i zbierała cięgi od krytyków. Teraz chce im się odwdzięczyć.
Wielka feta w Łodzi. Chylińska zdradza szczegóły
Artystka nie bawi się w półśrodki. Zamiast dmuchania świeczek w domowym zaciszu, zafunduje sobie i wielbicielom gigantyczne widowisko. 23 maja łódzka Atlas Arena zapłonie, bo właśnie tam odbędzie się ten wyjątkowy, urodzinowy koncert. Przy okazji ogłoszenia tej radosnej nowiny, gwiazda wzięła fanów na małą spowiedź. W emocjonalnym wpisie w mediach społecznościowych wspomniała, jakie uczucia towarzyszyły jej przy wkraczaniu w kolejne dekady życia. Wygląda na to, że 50-tka to dla niej nowy, ekscytujący rozdział, a nie powód do smutku.
Kiedy obchodziłam 30 urodziny miałam poczucie, że wszystko się już dla mnie skończyło. Kiedy nadszedł dzień moich 40 urodzin czułam się jeszcze gorzej. Ktoś mi kiedyś powiedział, że prawdziwe życie zaczyna się po 50tce. Coś w tym jest. Nigdy wcześniej nie czułam się tak dobrze - wspominała.
Chylińska zapewnia, że energia płynąca od fanów wciąż ją napędza i to właśnie te spotkania dają jej siłę. Dlatego zaproszenie na urodzinową imprezę skierowała do tysięcy ludzi, a nie tylko garstki wybrańców. Ale to nie koniec niespodzianek. Wiadomo już, że wokalistka nie będzie sama na scenie. Zapowiedziała, że pojawią się u jej boku rozmaici goście. Czyżby szykowały się powroty starych znajomych z O.N.A., czy może zupełnie nowe, zaskakujące duety? Fani już zacierają ręce.