Spis treści
Dramat autorki przeboju „Espresso" zapoczątkowały niepokojące zdarzenia z drugiej połowy kwietnia tego roku. Sabrina Carpenter zauważyła wówczas tajemniczego mężczyznę kręcącego się wokół jej kalifornijskiego domu. Prawdziwe niebezpieczeństwo pojawiło się zaledwie miesiąc później przy okazji próby włamania. Wokalistka bezzwłocznie zaangażowała w sprawę swoich prawników oraz miejscową policję.
Sabrina Carpenter z sądową ochroną. Stalker próbował włamać się do jej domu
Zdecydowana reakcja 27-letniej piosenkarki miała miejsce 23 maja po nagłym wtargnięciu nieznajomego przez ogrodzenie posesji. Kamery monitoringu zarejestrowały moment szarpania za klamkę drzwi frontowych. Sabrina Carpenter zaprzeczyła jakiejkolwiek znajomości z napastnikiem i odmówiła konfrontacji. Funkcjonariusze szybko zatrzymali podejrzanego i ustalili jego tożsamość jako 31-letniego Williama Applegate'a. Magazyn „Rolling Stone" informuje, że zdarzenie to zostało formalnie zakwalifikowane jako "przemocowe i agresywne wtargnięcie". Adwokaci gwiazdy dostrzegli w tych działaniach klasyczny model stalkingu. Na ich wniosek, decyzją sądu agresor musi obecnie zachować dystans przynajmniej 100 jardów (ok. 90 metrów) od miejsca zamieszkania artystki.
Kolejne decyzje zapadną jeszcze w czerwcu. Wokalistka opisała sądowi swój strach
Tymczasowe przyznanie ochrony piosenkarce straci ważność 17 czerwca, na kiedy zaplanowano główne posiedzenie w celu nałożenia na 31-latka dożywotniego zakazu zbliżania się. Na ten moment wszystko wskazuje na to, że śledczy dysponują jedynie podstawowymi danymi personalnymi zatrzymanego stalkera, a jego ewentualne powiązania z gwiazdą amerykańskiego popu pozostają niejasne. W przygotowanych dokumentach procesowych Sabrina Carpenter wprost zrelacjonowała ogromną skalę swojego przerażenia.
"Całość zachowania Applegate'a wywołała u mnie znaczny i trwały strach o moje bezpieczeństwo oraz bezpieczeństwo wszystkich osób mieszkających w moim domu. Applegate wielokrotnie, celowo naruszył świętość i bezpieczeństwo mojej prywatnej rezydencji. Fizyczna próba otwarcia moich frontowych drzwi, bez zaproszenia, zgody i żadnej podstawy prawnej to jedno z najbardziej niepokojących naruszeń mojego bezpieczeństwa i prywatności, jakiego kiedykolwiek doświadczyłam" - czytamy w opublikowanym przez prasę fragmencie pisma.
