Beata Pawlikowska honorowym patronem programu „Czas na zmiany” Fundacji Czas na Sukces: Uwolniłam się z toksycznego związku!

Beata Pawlikowska (54 l.), znana i lubiana podróżniczka, autorka książek podróżniczych i motywacyjnych została honorowym patronem programu „Czas na zmiany” Fundacji „Czas na sukces”. Na podstawie własnych życiowych doświadczeń będzie pomagała innym kobietom uwierzyć w siebie i stanąć na nogi.

Została Pani partnerem honorowym programu „Czas na zmiany” fundacji „Czas na sukces”. Odnoszę wrażenie, że Pani jako podróżniczka musi wykazywać się odwagą i być osobą otwartą na zmiany. Czy tę odwagę zawsze miała Pani w sobie, czy odwagi można się nauczyć?

Nauczyłam się być odważna oraz rozumieć to, że zmiany pojawiają się w życiu, po to, by przynieść mi coś nowego i coś ciekawego, a nie za karę. Chętnie przyjęłam propozycję od fundacji, żeby współpracować przy programie, który ma pomagać kobietom, które boją się coś zmienić w życiu i czasami całymi latami trwają w toksycznych związkach, niesprawiedliwie obwiniając się za zło całego świata. Często kobiety same nie mają siły podjąć decyzji, żeby zakończyć coś, co je niszczy, a jak już zdecydują się powiedzieć „nie”, nie potrafią odnaleźć się w nowej sytuacji, bo coś je zatrzymuje, blokując rozwój. Znam to z własnego życia i chętnie dzielę się moim doświadczeniem.

Szczerze opowiada Pani o swoim życiu, także tym dotyczącym relacji damsko-męskich. Jak wiele osób ma Pani za sobą nieudane związki. Wiele kobiet jednak boi się przerwać destrukcyjne relacje z mężczyznami. W jaki sposób Pani uwolniła się od niewłaściwego dla siebie mężczyzny?

Było wiele powodów, przez które wydawało się, że nie mogę odejść. A jednak znalazłam w sobie odwagę, żeby zrobić to, co czułam, że będzie dla mnie najlepsze. Gdybym tego nie zrobiła, moje życie potoczyłoby się zupełnie inaczej. Zamiast być w nowym szczęśliwym związku, być może wciąż stałabym pod ścianą albo siedziała w kącie i płakała.

Jak dotrzeć do kobiet, które chcą przerwać niszczące je związki?

Dziewczyny tkwią z toksycznych relacjach, bo dla nich to jest jedyna rzeczywistość jaką znają. Trudno powiedzieć komuś „rzuć wszystko, co masz i skocz w nieznane”. Trzeba mieć mnóstwo odwagi, żeby zostawić wszystko co nas dotąd otaczało i ruszyć w nieznane. Pojawia się lęk i pytania: „co będzie jeśli odejdę, czy dam sobie radę”? Dzisiaj z perspektywy wiem, że jeżeli zrobisz pierwszy krok do tego, żeby zawalczyć o siebie, to na pewno dasz radę. Nie jesteś sama, na pewno spotkasz osoby, które pomogą ci zorganizować życie na nowo. Poza tym odzyskasz wolność i będziesz mogła wreszcie swobodnie oddychać.

Jak Pani udało się wyzwolić z toksycznego związku?

Czułam, że nie mam innego wyjścia. Czułam się nieszczęśliwa i nie mogłam się odnaleźć w tym, co mnie otaczało. Postanowiłam więc stworzyć dla siebie nową przestrzeń i zacząć od początku.

Czy na podjęcie ważnej, trudnej decyzji, poradziłaby Pani samotną podróż, żeby np. odciąć się od codzienności i w spokoju pozbierać myśli?

Myślę, że to świetny sposób, żeby na pewien czas odłączyć się od codzienności i wsłuchać we własne myśli, pragnienia i potrzeby. Nie trzeba wyjeżdżać na koniec świata, wystarczy wybrać się w takie miejsce, gdzie można pobyć z samą sobą, bez telefonu, bez komputera, bez przyjaciół. Pogadać ze sobą i zapytać siebie, „czego ja tak naprawdę chcę”?

Jest Pani autorką książek motywacyjnych. Jak zmotywować człowieka do życiowych zmian?

Piszę w książkach o tym, w jaki sposób poradziłam sobie w życiu z różnymi trudnościami. Z nałogami, uzależnieniem, negatywnym nastawieniem, brakiem szczęścia. Zawsze szukałam rozwiązań i starałam się żyć świadomie. Chciałam zrozumieć jak działa ludzkie myślenie, psychika, emocje, dlaczego czasem coś się udaje, a czasem nie. Dlaczego jestem z kimś mimo że wcale nie chcę z nim być?... Odkryłam, że zachowaniem człowieka rządzą kody ukryte w jego podświadomości. Napisałam o tym kilka książek, właśnie pisze najnowszą, która ma się ukazać w styczniu.

Nie ukrywa Pani swojego szczęścia. Ludzie jednak boją się mówić na głos, zarówno o tym, że coś jest źle, jak i o szczęściu. Co zrobić, żeby uwierzyć w uśpione szczęście?

Myślę, że trzeba dać sobie szansę. Uwierzyć w siebie. Jestem przekonana o tym, że każdy człowiek jest wyjątkowy, wartościowy i zasługuje na wszystko, co najlepsze. Kobiety tkwią w nieszczęśliwych związkach, bo podświadomie uważają, że nie zasługują na więcej. Boją się samotności i tego, że nikt inny ich nie zechce. Stają się milczącymi niewolnikami mężczyzny, życia i własnych przekonań. A ja chcę je namówić do tego, żeby spróbowały odzyskać wolność, bo razem z nią przychodzi radość, szczęście i poczucie sensu.

Jakie ma Pani plany na przyszłość, oprócz tego, że zagości Pani na prelekcjach Fundacji „Czas na sukces”?

W listopadzie wyruszam na miesiąc do Ameryki Południowej. Od kilkunastu lat organizuję wyprawy do dżungli dla niewielkich grup Polaków. Będziemy nie tylko wędrować po amazońskiej puszczy, ale i podczas codziennych warsztatów tworzyć podstawy nowego, szczęśliwego życia.

Rozmawiała Martyna Rokita 

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Nasi Partnerzy polecają