Burza wokół nazwiska gwiazdy
Dla wielu internautów to była pożywka idealna. Gdy tylko w mediach pojawiła się informacja, że w głośnych aktach sprawy Jeffreya Epsteina przewija się nazwisko Beyoncé, w sieci wylała się fala hejtu. Przeciwnicy artystki oraz jej męża Jaya-Z zatarli ręce, licząc na spektakularny upadek królowej R&B. Czy jednak słusznie? Okazuje się, że rzeczywistość jest o wiele mniej sensacyjna, niż chcieliby tego hejterzy. Gwiazda nie została o nic oskarżona, a kontekst, w jakim padło jej nazwisko, dotyczył jedynie... biletów na koncert.
ZOBACZ TAKŻE: Byłem na koncercie Beyoncé w Londynie. Czy ta trasa koncertowa to porażka? Mam jasny wniosek
"Mamy bilety dla całego biura na Beyoncé! Wystąpi pierwszego wieczoru wyścigu Formuły 1. [...] Beyoncé była świetna!" - czytamy.
Tina Knowles rusza na odsiecz
Mimo że ujawniona korespondencja dotyczyła występu podczas Formuły 1 i nie sugerowała żadnych powiązań z przestępczą działalnością, dla internetowych trolli sam fakt wymienienia artystki w dokumentach był wystarczającym powodem do ataku. Tego było już za wiele dla najbliższych piosenkarki. Po tygodniach złośliwych docinków głos zabrała matka gwiazdy, Tina Knowles. Kobieta nie zamierzała bawić się w dyplomację. Pod jednym z oskarżycielskich postów zamieściła komentarz, w którym wprost zarzuciła hejterom zazdrość. Wygląda na to, że miarka się przebrała, a rodzina Carterów nie zamierza milczeć wobec bezpodstawnych insynuacji.
Kim jest Tina Knowles?
Warto przypomnieć, że Tina Knowles to nie tylko matka słynnej Beyoncé i Solange, ale również postać mocno osadzona w świecie show-biznesu. Urodzona w Teksasie projektantka mody od lat stoi murem za swoimi córkami, często angażując się w ich życie zawodowe. Jest współwłaścicielką marki House of Deréon, którą prowadzi razem ze starszą córką. Jej ostra reakcja pokazuje jedno – w rodzinie Knowlesów lojalność i wzajemne wsparcie stawia się na pierwszym miejscu, niezależnie od medialnej burzy.