Britney Spears aresztowana
Czwartkowe doniesienia amerykańskiego portalu TMZ zelektryzowały opinię publiczną na całym globie. Dziennikarze poinformowali, że Britney Spears trafiła w ręce policji pod zarzutem prowadzenia pojazdu po spożyciu alkoholu. Słynna wokalistka, która zaledwie cztery lata temu wyswobodziła się z nałożonej w 2008 roku kurateli ojca, została zatrzymana w kalifornijskim hrabstwie Ventura tuż przed w pół do dziesiątej wieczorem czasu lokalnego.
Kolejne światło na sprawę rzucił portal Page Six, publikując audio z zawiadomienia. Z udostępnionych nagrań wynika, że 44-letnia gwiazda miała jechać ze zbyt dużą prędkością i niebezpiecznie lawirować między pasami jezdni. Artystkę poddano badaniom krwi, aby precyzyjnie zweryfikować stan jej trzeźwości.
Oficjalne wyniki badań wciąż pozostają tajemnicą, jednak według informatorów serwisu TMZ sama artystka twierdziła, że w jej organizmie wykryto 0,6 promila. Warto zauważyć, że kalifornijskie prawo dopuszcza limit na poziomie 0,8 promila. Mimo to służby mogą postawić zarzuty, jeżeli uznają zachowanie na drodze za stwarzające zagrożenie. Piosenkarka trafiła do policyjnego rejestru o trzeciej nad ranem i opuściła areszt po zaledwie trzech godzinach. Z medialnych przekazów wynika, że nocne spotkanie z organami ścigania drastycznie nadszarpnęło jej nerwy.
Reakcja Britney Spears na aresztowanie
Dziennikarze serwisu Page Six ustalili, jak wyglądały kulisy załatwiania formalności na komisariacie po zatrzymaniu wokalistki za jazdę na podwójnym gazie. Z ich raportu jasno wynika, że pobyt na policji w Kalifornii zakończył się dla gwiazdy napadem szlochu i kompletnym rozbiciem psychicznym.
Była niesamowicie rozemocjonowana. Ostatnie miesiące były dla niej bardzo trudne. Czuje wstyd oraz zażenowanie i bardzo żałuje tego, co się stało. Nie chce nikogo zawieść, włączając w to swoich fanów. Ostatnią rzeczą, jakiej pragnie, jest ponowne wystawienie się na publiczny osąd – przekazało anonimowe źródło z otoczenia piosenkarki.
Wiadomo już, że amerykańska wokalistka będzie musiała stawić się przed sądem 4 maja. Głos w sprawie incydentu błyskawicznie zabrali również przedstawiciele managementu artystki, publikując oficjalny komunikat dla mediów.
To niefortunne zdarzenie, którego w żaden sposób nie da się usprawiedliwić. Britney zamierza podjąć odpowiednie kroki i współpracować z wymiarem sprawiedliwości. Miejmy nadzieję, że będzie to pierwszy krok ku długo wyczekiwanej zmianie, która musi nastąpić w jej życiu. Oby w tym trudnym czasie otrzymała pomoc i wsparcie, których tak bardzo potrzebuje.
