Była głosem, którego nie dało się pomylić z żadnym innym. Mocnym, szerokim, dramatycznym, idealnym do wielkich melodii i jeszcze większych emocji. Do tego dochodziły efektowne stroje, charakterystyczne fryzury i sceniczna charyzma. Zdzisława Sośnicka w latach 70. i 80. należała do ścisłej czołówki polskiej estrady. Jej piosenki rozbrzmiewały w radiu, telewizji i na największych festiwalach.
A jednak nie chciała pozostać na scenie za wszelką cenę.
Zdzisława Sośnicka zaczynała zupełnie inaczej
Muzyka była obecna w jej życiu na długo przed wielkimi przebojami. Sośnicka ukończyła szkołę muzyczną w klasie fortepianu, a później studiowała wychowanie muzyczne w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Poznaniu. Była więc nie tylko wokalistką, ale również pianistką, kompozytorką i dyrygentką.
Na scenie pojawiła się jeszcze jako nastolatka. W 1963 roku zdobyła drugą nagrodę na Festiwalu Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze i została finalistką Festiwalu Młodych Talentów w Szczecinie. Dwa lata później wystąpiła z Poznańskim Kwartetem Jazzowym podczas Jazz nad Odrą.
Zanim więc powstał wizerunek wielkiej damy polskiej piosenki, była młodą, świetnie wykształconą muzycznie dziewczyną, która szukała swojego miejsca między fortepianem, jazzem i estradą. W końcu estrada wygrała.
"Aleja gwiazd" stała się jej wizytówką
Największa popularność przyszła w latach 70. i 80. To właśnie wtedy Sośnicka nagrywała piosenki, które przetrwały znacznie dłużej niż moda, w której powstawały. "Dom, który mam", "Żegnaj lato na rok", "Julia i ja", "Powiedz mi panie" – lista przebojów rosła. Później pojawiła się także "Aleja gwiazd", napisana przez Romualda Lipkę i Marka Dutkiewicza. Utwór z czasem stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych nagrań w całej karierze wokalistki.
Osobne miejsce zajmuje "Z tobą chcę oglądać świat". Duet Zdzisławy Sośnickiej i Zbigniewa Wodeckiego do dziś pozostaje jednym z tych nagrań, które wystarczy usłyszeć przez kilka sekund, żeby automatycznie zacząć nucić refren. Sośnicka miała wszystko, czego potrzebowała wielka gwiazda – charakterystyczny głos, repertuar, osobowość i rozpoznawalność. I właśnie dlatego jej późniejsza decyzja mogła zaskakiwać.
Zdzisława Sośnicka powiedziała "stop"
W pewnym momencie artystka coraz bardziej zaczęła usuwać się z pierwszego planu. Nie chciała za wszelką cenę utrzymywać się w show-biznesie, pojawiać na kolejnych imprezach i podporządkowywać całego życia estradzie. Po latach tłumaczyła, że jej organizm był już zmęczony tempem, stresem i adrenaliną towarzyszącą występom. Decyzję o zwolnieniu nazwała świadomym i przemyślanym wyborem. Jak mówiła w rozmowie cytowanej później przez media:
Powiedziałam sobie stop. I zwolniłam bieg.
Dodawała też, że zdała sobie sprawę, iż poza śpiewaniem istnieje przecież całe życie. I chyba właśnie to jest w historii Sośnickiej najbardziej interesujące. Nie mamy tu opowieści o gwieździe, o której nagle zapomniała publiczność. Mamy artystkę, która sama uznała, że nie musi bez końca udowadniać swojej pozycji.
Wróciła po latach. Na swoich zasadach
Nie oznaczało to jednak definitywnego pożegnania z muzyką. W 2015 roku, po wieloletniej przerwie, Zdzisława Sośnicka wydała album "Tańcz, choćby płonął świat". Była to jej pierwsza studyjna płyta od 1998 roku. Przy krążku pracował Romuald Lipko, a teksty napisali m.in. Jacek Cygan, Artur Andrus, Bogdan Olewicz i Andrzej Mogielnicki.
Sama wokalistka przyznawała wówczas, że przez siedem lat w ogóle nie śpiewała. Zamiast tego zajmowała się innymi rzeczami i – jak mówiła – spełniała marzenia, na które wcześniej nie miała czasu. Do występów na żywo ponownie namówił ją Zbigniew Wodecki. W 2017 roku pojawili się razem na scenie, wykonując również swój słynny duet. Po śmierci artysty Sośnicka ponownie ograniczyła publiczne występy.
Gwiazda nie musi przez całe życie stać w świetle reflektorów
Dziś Zdzisława Sośnicka niezwykle rzadko pojawia się publicznie. Pod koniec 2024 roku zrobiła wyjątek, udzielając obszernego wywiadu Mariuszowi Szczygłowi. Nadal otrzymuje również propozycje występów, ale nie spieszy się z powrotem do intensywnego koncertowania. Może zresztą nie musi.
29 sierpnia 2026 roku Zdzisława Sośnicka kończy 81 lat. Od jej scenicznego debiutu minęły już ponad sześć dekad, a "Aleja gwiazd" nadal pojawia się w nowych interpretacjach, "Z tobą chcę oglądać świat" pozostaje jednym z najbardziej pamiętnych polskich duetów, a jej charakterystycznego głosu wciąż trudno nie rozpoznać. Bo czasem największym luksusem gwiazdy okazuje się właśnie to, że może zejść ze sceny wtedy, kiedy sama tego chce.
Zobacz więcej zdjęć. Zdzisława Sośnicka olśniewa urodą. Pokazała się po 10 latach