Spis treści
Piłkarz Jorginho ujawnia kulisy skandalu
Jorginho opublikował na swoim profilu na Instagramie wpis, w którym opisał wyjątkowo nieprzyjemne zdarzenie z udziałem swojej rodziny podczas porannego posiłku w jednym z hoteli w brazylijskim São Paulo. Piłkarz podkreślił, że jego dziecko jest ogromną miłośniczką twórczości Chappell Roan i przygotowało nawet specjalny transparent na lokalną edycję festiwalu Lollapalooza, gdzie wokalistka występowała jako główna atrakcja. Według relacji piłkarza dziewczynka zauważyła swoją idolkę przy sąsiednim stoliku, po czym przeszła obok niej z uśmiechem i spokojnie wróciła na swoje miejsce. Nie próbowała zagadywać wykonawczyni utworu „Pink Pony Club” ani o nic jej nie prosiła, a mimo to doszło do niezwykle napiętej i przykrej wymiany zdań z udziałem ochrony.
ZOBACZ TAKŻE: Chappell Roan zwolniła menedżera. Powodem akty Epsteina! Wydała oświadczenie
"Ochroniarz podszedł do stolika, kiedy wciąż jedliśmy śniadanie i zaczął mówić w niezwykle agresywny sposób zarówno do mojej żony, twierdząc, że nie powinna pozwalać córce okazywać braku szacunku ani nękać innych ludzi. Powiedział nawet, że złoży na skargę do hotelu, podczas gdy moja 11-letnia córka siedziała tam we łzach. Była bardzo roztrzęsiona i długo płakała" - napisał Jorginho na Instagramie.
Chappell Roan krytykowana za podejście do fanów
Publikacja brazylijskiego zawodnika w mediach społecznościowych błyskawicznie wywołała lawinę negatywnych komentarzy pod adresem piosenkarki. Internauci przypomnieli przy tej okazji wcześniejsze doniesienia sugerujące, że artystka nagminnie okazuje lekceważenie swoim sympatykom i reaguje z jawną wrogością na wszelkie próby nawiązania kontaktu. Sytuacja eskalowała do tego stopnia, że przedstawiciele władz Rio de Janeiro wydali oficjalny komunikat, w którym zadeklarowali całkowity zakaz zapraszania wokalistki do ich metropolii w przyszłości. W obliczu narastającego skandalu i bojkotu piosenkarka postanowiła ostatecznie przerwać milczenie.
Oświadczenie Chappell Roan w sprawie incydentu w hotelu
Amerykańska wokalistka zdecydowanie odcina się od całej afery i przekonuje, że nie ponosi żadnej odpowiedzialności za działania pracowników obiektu. W wydanym komunikacie stwierdziła, że współczuje poszkodowanej matce oraz dziecku, ponieważ zupełnie nie zasłużyli na tak brutalne potraktowanie w miejscu publicznym. Jednocześnie piosenkarka wyraźnie zaznaczyła, że nie miała pojęcia o rozgrywającym się dramacie, a agresywnie zachowujący się mężczyzna nie był członkiem jej prywatnego zespołu ochroniarzy.
"Nawet nie widziałam kobiety i dziecka. Nikt do mnie nie podszedł, nikt mi nie przeszkadzał. Po prostu jadłam śniadanie w hotelu... Nie poprosiłam ochroniarza, żeby podszedł do tej matki i dziecka. Oni do mnie nie podeszli. Nic nie robili. To niesprawiedliwe, gdy ochrona zakłada złe intencje bez żadnego powodu, skoro nawet nie doszło do żadnego działania. Nie nienawidzę ludzi, którzy są fanami mojej muzyki. Nie nienawidzę dzieci, to absurd" - mówiła Chappell Roan na nagraniu na Instagramie.