Już latem ubiegłego roku okazało się, że platforma streamingowa Netflix pracuje nad filmem biograficznym o prawdziwej ikonie polskiego rocka, Janie Borysewiczu. Projekt, oparty na wydanej w 2022 roku autobiografii gitarzysty Mniej obcy o tym samym tytule, zadebiutował w streamingu w środę 7 października. Produkcja szybko wzbudziła bardzo duże zainteresowanie i pozostaje (stan na niedzielę 11 października) najchętniej oglądaną na polskim Netflixie.
W filmie w Jana Borysewicza wcielił się Mikołaj Bukrewicz, debiutant, którego rola spotkała się z dużym uznaniem krytyków. Działający na co dzień jako muzyk Bukrewicz stanął przed niełatwym zdaniem zagrania ikony polskiej muzyki w tym kluczowym okresie kariery - ale także ważnych wydarzeń w życiu prywatnym.
Burzliwe pierwsze małżeństwo Jana Borysewicza
W filmie pojawia się wątek związku Borysewicza z pierwszą żoną, Danutą Borysewicz, z którą muzyk doczekał się pierwszego dziecka, córki Joanny. Związek pary rozpadł się, a sam gitarzysta, chociażby w swojej autobiografii, nie ukrywał, że relacja z jego najstarszą córką nie należy do najłatwiejszych, a on sam nie podołał roli jej ojca.
To właśnie na ten motyw Mniej obcego zareagowała Joanna Borysewicz. Kobieta już w piątek 9 października zamieściła na swoim koncie na Facebooku wpis, w którym, choć nie wprost, zdawała się komentować bijący rekordy popularności na Netflixie film:
Są ludzie, którzy nie potrafią przyznać się do własnego życia. Może z poczucia winy, może z braku szacunku do samych siebie.
Więc tworzą własną historię wyimaginowaną, wygodniejszą, taką, jaką chcieliby przeżyć, ale której tak naprawdę nigdy nie przeżyli…
Moje życie w jakiś sposób też pewnie jest wykreowane, każdy chce żyć tak jakby tego oczekiwał , lecz najsmutniejsze jest w tym wszytkim to, jeśli ktoś kreuje swoje życie kosztem innych, sprawiając ból.
Bo dla mnie w życiu wszystkie chwyty dozwolone, dopóki nie wyrządzamy krzywdy innym i samym sobie - napisała Joanna Borysewicz.
Joanna Borysewicz o filmie o swoim ojcu
Dzień później Joanna Borysewicz zamieściła kolejny wpis, w pierwszych słowach którego zaznacza, że chce sprostować swoje słowa "o ludziach, którzy opowiadają swoje życie tak, jak chcieliby je przeżyć, a nie tak, jakim naprawdę było".
Kobieta odnosi się, jak wskazuje, do jednej ze scen, a nie całego filmu. Chodzi o fragment, w którym pokazany jest filmowy Jan Borysewicz, który prosi matkę swojej córki o to, by zaczęli od nowa, co jednak okazuje się niemożliwe, gdyż ta jest już w innej relacji. Jak opisuje Borysewicz, historia wyglądała inaczej, gdyż w chwili, gdy gitarzysta podjął decyzję o opuszczeniu ich rodziny, jej mama z nikim się nie spotykała.
Zależy mi na tym, żeby sprostować jedną rzecz: moja mama nie miała nikogo, kiedy tata odchodził od nas. Chcę, żeby ta część naszej historii wybrzmiała zgodnie z prawdą - pisze córka gitarzysty.
Kobieta zaznacza, że jej wpis nie jest próbą uderzenia w ojca, gdyż, choć ich relacja układała się różnie, to "jest mój ojciec i nigdy nie przestanę go tak traktować ani kochać. Nie pozwoliłabym sobie świadomie powiedzieć o nim czegoś złego czy niezgodnego z prawdą".
Joanna Borysewicz pisze, że jej rodzice byli tylko ludźmi i mieli prawo popełniać błędy, zależy jej jednak, aby ich związek nie był oceniany przez pryzmat jednej filmowej sceny. Kobieta we wpisie wyraża tęsknotę za matką [Danuta Borysewicz zmarła w 2024 roku przyp. red.] i zapewnia, że "dopóki mój drugi rodzic jest na tym świecie, będę go szanować, kochać i bronić, kiedy uznam, że jest to potrzebne". Swój wpis Joanna Borysewicz kończy słowami:
Bo można pamiętać to, co bolało, nie zapominając o miłości. Można znać trudne strony swojej historii i jednocześnie kochać swoich rodziców. Jedno nie wyklucza drugiego.
To jest też moja rodzinna historia. Nieidealna, niełatwa, ale nasza. I chciałabym, żeby pozostała przede wszystkim prawdziwa.