Spis treści
Helena Englert i łatka "nepo baby". Mandaryna komentuje
Wielu osobom wydaje się, że posiadanie znanych rodziców to wyłącznie pasmo sukcesów i przywilejów. Rzeczywistość bywa jednak inna. Dzieci celebrytów, niezależnie od zaangażowania w swoje zawodowe projekty, często muszą mierzyć się z krzywdzącą łatką "nepo babies". Z takim zjawiskiem spotkała się chociażby Helena Englert, córka aktorskiego duetu: Beaty Ścibakówny i Jana Englerta. Młoda artystka nawiązała do tego problemu w materiale wideo przed swoim występem w popularnym programie "Taniec z Gwiazdami". Według Julii Wieniawy, jurorki show i znajomej Heleny z planu filmowego, jej udział w tym formacie był doskonałą decyzją, ponieważ 26-latka mogła w nim zaprezentować zupełnie nowe oblicze.
Mandaryna o Helenie Englert. Artystka jest zachwycona
Podobną opinię na temat młodej aktorki ma Mandaryna, która nawiązała z Heleną świetną relację.
W jej przypadku to był w 100% strzał w dziesiątkę, bo ludzie ją poznają z innej strony, nie z takiej, którą właśnie sobie wyrobili przez jakiś obrazek, wyobrażenie, że ona jest taka, jaka nie jest. Super ten program wpasował się w jej osobowość, a ona świetnie odnajduje się w tym programie. Poza tym jest też bardzo utalentowana!
Problemy Fabienne. Córka Mandaryny musiała zmienić szkołę
W rozmowie z dziennikarzami Radia Eska Mandaryna zdradziła, że nieprzychylne komentarze na temat jej dzieci są dla niej niezwykle bolesne. Gwiazda uważa takie zachowanie za wysoce niesprawiedliwe. Z największymi trudnościami, wynikającymi z dorastania w sławnej rodzinie, borykała się Fabienne. Córka Marty i Michała Wiśniewskich doświadczyła tak poważnych problemów, że konieczna okazała się zmiana placówki edukacyjnej.
Oczywiście, że mnie to dotykało. To jest niesprawiedliwe, okrutne i przykre. Moje dzieci też się z tym zmagały, szczególnie Fabbka. My musiałyśmy zmienić szkołę, tam było naprawdę bardzo źle. To jest po prostu obrzydliwe - wyznała w rozmowie Mandaryna.