Spis treści
Maria Sadowska to postać, której nikomu w polskim show-biznesie przedstawiać nie trzeba. Reżyserka i piosenkarka od lat funkcjonuje w blasku fleszy, choć o swoim życiu rodzinnym mówi zazwyczaj niewiele. Tym razem jednak zrobiła wyjątek i pojawiła się w studiu „Dzień Dobry TVN” w towarzystwie córki. Artystka, która prywatnie związana jest z muzykiem Adrianem Łabanowskim, wychowuje dwójkę dzieci: urodzonego w 2015 roku Iwo oraz 14-letnią Lilianę, która właśnie stała się tematem medialnych doniesień. Wizyta na kanapie popularnej śniadaniówki stała się pretekstem do rozmowy o cieniach i blaskach rodzicielstwa oraz akceptacji wyborów dorastających dzieci.
Córka gwiazdy wybrała inną drogę niż muzyka
Choć mogłoby się wydawać, że talent w tej rodzinie wysysa się z mlekiem matki, rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Liliana, mimo że początkowo próbowała swoich sił w muzyce – co z pewnością ucieszyłoby fanów Sadowskiej – ostatecznie postanowiła pójść pod prąd. Córka artystki zrezygnowała z estradowej kariery na rzecz sportu, co dla wielu obserwatorów może być sporym zaskoczeniem. W programie Lila ujawniła, że próbowała zaangażować się w największą pasję mamy, ale ostatecznie jej serce skradła inna dziedzina.
"Jak byłam młodsza, chodziłam na lekcję śpiewu i fortepianu przez wiele lat. Był czas, że myślałam o śpiewie i graniu, ale to z czasem mi przeszło. Na gimnastykę artystyczną też chodziłam przez jakiś czas, ale nie sprawiało mi to przyjemności. Podobała mi się gimnastyka sportowa, jest to większe wyzwanie" - powiedziała.
Bolesne zderzenie z rzeczywistością. Maria Sadowska o rodzicielstwie
Decyzja nastolatki nie była dla Marii Sadowskiej łatwa do przełknięcia. Artystka nie ukrywa, że marzyła o przekazaniu artystycznej pałeczki kolejnemu pokoleniu i zaszczepieniu w córce miłości do sceny. Zaakceptowanie faktu, że Liliana wybrała własną, odrębną ścieżkę, było dla niej trudnym doświadczeniem. Ostatecznie jednak reżyserka całym sercem wspiera gimnastyczną pasję córki, dostrzegając w sporcie wartości, które z pewnością zaprocentują w jej dorosłym życiu.
"To jest trudne dla rodzica zrozumieć, że dziecko jest inne niż ty. Mnie się marzyło, że moje dzieci będą muzykami, ale widziałam, że Lilka ma ogromną pasję do gimnastyki. Poszliśmy za tą pasją. [...] To jest też krew, pot i łzy, nauka dyscypliny. To jest coś, co potem przydaje się w życiu" - podsumowała artystka.