Ostatnimi czasy żona Zenka Martyniuka (51 l.) jest kłębkiem nerwów.
– Całe małżeństwo Daniela, a na końcu rozwód kosztowało mnie mnóstwo nerwów. Nie życzę nikomu takiego koszmaru. Bardzo przeżyłam te wszystkie sytuacje. Strasznie mnie zabolało, kiedy Ewelina pod sądem udawała, że mnie nie widzi. Nawet „dzień dobry” nie powiedziała, a wcześniej nazywała mnie „mamą”. Trudno pogodzić się z tym, co spotkało ostatnio naszą rodzinę. Mam nadzieję, że mi się to wszystko na zdrowiu nie odbije. Bardzo to wszystko przeżyłam – mówi ze łzami w oczach Danuta.
– Staram się jednak panować nad sobą. Na szczęście my z Zenkiem trzymamy się razem i wspieramy nawzajem w tych trudnych chwilach. Dobrze, że mamy siebie, choć żal nam patrzeć na to, co się dzieje z życiem Daniela – dodaje.
Teraz natomiast pani Danusia przeżywa spotkania syna z dawną narzeczoną. Nie ukrywa, że nie przepada za Faustyną. Ale on jest dorosły i nie ma wpływu na to, z kim syn chce się spotykać. Jedyne, czego teraz potrzebuje, to spokój.
– Starałam się wychować Daniela najlepiej, jak potrafiłam. Charakteru mu nie zmienię. Ma swoje za uszami, ale pragniemy dla niego wszystkiego, co najlepsze – podkreśla pani Danuta.