Doda stanęła na zakazie
Po ostatnich chłodniejszych dniach w końcu wyszło słońce. A, że akurat był weekend, większość ludzi opuściła swoje domy i postanowiła złapać odrobinę witaminy D3. Tak też zrobiła Doda. Gwiazda ubrała się w wygodny dres, wsiadła do swojego luksusowego samochodu o wartości sporych rozmiarów mieszkania i ruszyła w kierunku warszawskiej Pragi. Gwiazdę prawdopodobnie oślepiło ostre słońce, bowiem ominęła ona znak B-36, który oznacza całkowity zakaz zatrzymywania się w miejscu oznaczonym strzałką. Rabczewska postanowiła nie tyle się zatrzymać, co zaparkować swoje auto. - Doroty nie było w samochodzie około dwóch godzin - mówi nasz informator.
Uniknęła mandatu
Dwie godziny to sporo czasu na to, by dostać mandat. Dobrze, że w pobliży nie przechadzała się policja ani straż miejska. Standardowy mandat za takie wykroczenie wynosi bowiem 300 zł oraz 1 punkt karny. Straż miejska może interweniować nie tylko na drogach publicznych, ale również w tzw. strefach zamieszkania, na parkinach oraz strefach ruchu. Łamiąc przepisy warto pamiętać, że oprócz mandatu, zostawienie auta w niektórych miejscach oznaczonych zakazem, grozi odholowaniem pojazdu na koszt kierowcy. Dodzie tym razem się upiekło.
Inne gwiazdy też łamią przepisy
Choć wpadka Dody ujrzała światło dzienne, to Justyna Steczkowska wciąż pozostaje niekwestionowaną królową w kolekcjonowaniu mandatów oraz kolizji drogowych. Przypomnijmy, że Jusia ma na swoim koncie jazdę pod prąd, wielokrotną jazdę na czerwonym świetle, przejazd na podwójnej ciągłej, a nawet kolizję z udziałem autobusu i stratę prawa jazdy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Poślubił Danutę Rinn dla mieszkania. Dziś Bogdan Czyżewski zamieszkał w Domu Artystów w Skolimowie