Doda reaguje na plotki o sabotażu Mandaryny. "Nie wierzę w tę teorię"

2026-07-28 11:09

Doda i Mandaryna przez lata uchodziły za największe konkurentki w polskim show-biznesie. Kulminacją ich rywalizacji był festiwal w Sopocie w 2005 roku. Dla Dody występ był wielkim sukcesem, podczas gdy Mandaryna poniosła dotkliwą porażkę, na długo znikając z mediów. Przez lata fani spekulowali, że to Rabczewska zrujnowała występ byłej żony Michała Wiśniewskiego. Teraz Doda zabiera głos i ujawnia, jak było naprawdę.

Doda oraz Mandaryna królowały na polskiej scenie muzycznej na początku lat 2000, budząc ogromne emocje. Rabczewska występowała z rockową formacją Virgin, a Marta, znana głównie jako żona Michała Wiśniewskiego, szybko przeobraziła się z tancerki w gwiazdę muzyki dance. Choć artystki różnił gatunek muzyczny i etap życiowy (Marta wychowywała już dzieci), w prasie regularnie przedstawiano je jako zaciekłe rywalki.

Dramatyczny występ Mandaryny na festiwalu w Sopocie

Wrzesień 2005 roku przyniósł bezpośrednie starcie obu wokalistek na festiwalu o Bursztynowego Słowika w Sopocie, organizowanym wtedy pierwszy raz przez TVN. Wydarzenie wzbudziło ogromne zainteresowanie. Doda triumfowała, zdobywając Słowika Publiczności, co stanowiło ogromny kontrast z całkowitą kompromitacją, jakiej doświadczyła Mandaryna. Zapłakana Wiśniewska musiała wysłuchać bezlitosnych ocen jurorów. Po latach wokalistka odniosła się do tego incydentu w rozmowie z Eska.pl.

Nie chciałabym nikogo o to oskarżać, bo nikogo nie złapałam za rękę, natomiast było to podłożenie świni. To nie jest tak, że człowiek przyjeżdża do Sopotu, wychodzi na scenę i niech się dzieje, co ma się dziać. Tam jest tydzień prób. Tam się zadziało mnóstwo dziwnych rzeczy. Miałam wychodzić jako druga czy trzecia. Tak naprawdę, widząc moje wspaniałe show, zostałam przestawiona jako ostatnia. Wtedy już wszystko można było odkręcić. Nic nie słyszałam, moje chórki były wyłączone, a muzycy mieli rozstrojone instrumenty - wyznała w rozmowie z Eska.pl.

Wina za nieudany koncert w oczach internautów długo spoczywała na Dodzie. Uważano, że jej zazdrość o sukces konkurentki pchnęła ją do sabotażu. Piosenkarka zdecydowanie odcięła się od tych oskarżeń, rzucając na sprawę nowe światło.

Doda komentuje wpadkę Mandaryny

Rabczewska przyznawała w przeszłości, że zazdrościła Mandarynie wielkich budżetów z wytwórni na klipy i promocję. To właśnie z tego powodu narodziły się teorie, jakoby celowo doprowadziła do upadku Wiśniewskiej w Sopocie. W wywiadzie dla Eska.pl Doda ucięła jednak wszystkie spekulacje.

Tam nikt nic jej nie przekręcił. To było tak... Kaśka Kanclerz wpieprzyła ją na straszną minę. Z laski, która była tancerką i nie śpiewała, chcieli w dwa tygodnie zrobić piosenkarkę. Wysłali ją na jakiś obóz, znaleźli piosenkarkę z Niemiec, która bardzo podobnie do niej śpiewała, zresztą u niej w chórkach. Na próbach to nawet dobrze brzmiało, bo te chórki były podkręcone i ta laska śpiewała najtrudniejsze momenty Marty. Ta dziewczyna w ogóle nie powinna tam występować. Powinna święcić triumfy jako księżniczka pop, ja tam jako księżniczka rock i już. Nie powinni jej zmuszać do śpiewania na żywo. To był festiwal, który teraz w niczym nie przypomina tego samego festiwalu. Były zupełnie inne zasady. (...) Gdy już doszło do tego konkursu, obniżyli głośność chórków do poziomu wszystkich innych chórków pozostałych artystów tak, by wybić głos Marty, bo to on był oceniany. Nie wierzę w tę teorię spiskową, że ktoś z Sopotu wyłączył jej odsłuch - zaczęła.

Gdy dziennikarz portalu wspomniał, że chórzystki Mandaryny potwierdziły w sieci brak dźwięku w odsłuchach, Rabczewska była w szoku.

Ale to jest niemożliwe, bo one normalnie śpiewały, a instrumentaliści grali. (...) Gdyby [chórzystki] miały wszystko wyłączone, nie słyszałyby muzyki, rytmu, tonacji, nic by nie słyszały. Można było to od razu pozwać. To jest tak łatwe do udowodnienia. Można było pozwać kierownika muzycznego, cały ten instytut sopocki, jeżeli faktycznie by doszło do takiego sabotażu. Ale jaki byłby sens atakować jednego z uczestników? Marta robiła takie cyfry, że to ona ciągnęła cały ten festiwal, no i jeszcze trochę ja - podsumowała.

Wywiad z Dodą na Doda Mega Camp!

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki