– Jeśli tylko ma się z kim, a ten ktoś jest przyzwoitą osobą i ma czystą kartę, to miłość i seks po „50” mogą być tak samo piękne, a może i jeszcze piękniejsze, niż gdy się było dużo młodszym. Zwłaszcza że wraz z wiekiem siła naszej kobiecości rośnie, już wiemy, jak z niej korzystać, jak cieszyć się swoim ciałem. Może tylko nie każda kobieta potrafi wydobyć z siebie swój seksapil, ale tego można się nauczyć. Bo każda ten seksapil ma – dodaje pani Ania.
Najlepsi kochankowie – po „50”!
Najlepszymi kochankami są ci, którzy mają co najmniej 50 lat – twierdzą naukowcy z National Council on Aging w Wirginii (USA). Przez kilka lat obserwowali i badali zwyczaje seksualne osób starszych, a wyniki tych badań są jednoznaczne: seks w wieku dojrzałym może być piękny.
Dłużej i bardziej wyrafinowanie
Składa się na to wiele czynników. Przede wszystkim po „50” kobiety i mężczyźni zaczynają się do siebie upodabniać pod względem hormonalnym, podobnie zaczynają się więc kształtować ich potrzeby seksualne, a to bardzo komfortowa sytuacja dla obojga. Już nie jest tak, że on jest szybkim Billem, a ona dopiero zaczyna się rozpalać. Jego fizjologia naturalnie wyhamowała, więc ich seks może teraz trwać dłużej.
– Seks w wieku dojrzałym staje się bardziej zmysłowy, to chłonięcie siebie nawzajem wzrokiem, dotykiem, słuchem, to radość z przytulania, gry wstępnej, która może stać się najintymniejszą pieszczotą – mówi seksuolog prof. Zbigniew Izdebski. – Taki wysmakowany seks może niejednej parze dać więcej rozkoszy niż stosunek przeżywany naprędce we wcześniejszych latach. – Pod względem czysto fizjologicznym nie istnieje żadna granica wieku, poza którą seks jest już niemożliwy – podkreśla prof. Izdebski.
A dłużej, to znaczy bardziej finezyjnie, bardziej wyrafinowanie. Każde z nich zdążyło już dobrze poznać swoje ciało (i zapewne ciało partnera), wie, jak je zaspokoić, czym je zadowolić. Bez obawy o nieplanowaną ciążę, która kiedyś mogła się zdarzyć nawet pomimo zabezpieczenia.
Ilość przechodzi w jakość
Rzecz jasna seks w bardziej dojrzałym wieku różni się od tego, jaki uprawiają młodzi kochankowie. W młodości każda pozycja z Kamasutry to ciekawa do zaliczenia propozycja, w późniejszym wieku już niekoniecznie. I zresztą już nie o to chodzi. Teraz liczy się nie ilość, nie technika granicząca ze sztuką cyrkową, ale jakość.