Ewa Minge oceniła suknię Kamili Urzędowskiej
Kreacja Kamili Urzędowskiej nie jest klasyczną suknią, która ma jedynie podkreślić urodę aktorki. Jest mocno przerysowana i ma przyciągać wzrok. Ewa Minge właśnie w tym widzi jej największą siłę.
Sam pomysł uważam za bardzo interesujący. To nie jest suknia, której zadaniem jest po prostu "ładnie wyglądać". Jest modowym obiektem, świadomie przerysowanym i trochę prowokacyjnym
- mówi Ewa Minge w rozmowie z "Super Expressem".
Projektantka zwraca uwagę na gorset, rozbudowaną linię bioder i sposób ułożenia materiału. Jej zdaniem wszystkie te elementy nawiązują do sylwetki z czasów, w których rozgrywa się "Lalka", ale nie są jej prostą kopią.
W kontekście "Lalki" jest to zdecydowanie ciekawsze niż dosłowne przebranie aktorki za Izabelę Łęcką. Także wybór surowego płótna zamiast szlachetnego jedwabiu tworzy bardzo współczesne napięcie
- dodaje ekspertka.
Nie przegap: Kamila Urzędowska niczym laleczka na premierze "Lalki". Mnóstwo gwiazd, co za stylizacje! Mamy zdjęcia
Ewa Minge ma kilka uwag
Ewa Minge uważa, że przy tak mocnej formie szczególnie ważne są detale. I właśnie tutaj pojawiają się jej zastrzeżenia.
Mam natomiast zastrzeżenia do finalnego wystylizowania i kilku detali wykonania. Przy tak monumentalnej spódnicy wszystko pozostałe powinno być niezwykle precyzyjne. Tymczasem gorset na zdjęciach z fleszem miejscami sprawia wrażenie niedokończonego lub zabrudzonego, choć wiemy, że surowość jest zamierzona. Z tyłu widać konstrukcyjne rozwiązania, wiązania i zamek, które trochę odbierają projektowi luksus. Przy tak rzeźbiarskiej idei chciałabym, aby zaplecze konstrukcji było równie piękne jak przód.
- ocenia Minge.
"Najbardziej dyskusyjne są dla mnie kozaki"
Najwięcej uwag projektantka ma jednak do butów. Wysokie kozaki są bardzo mocnym elementem stylizacji i dodatkowo zmieniają jej charakter. Jej zdaniem przez to całość zaczyna być trudna do jednoznacznego odczytania.
Najbardziej dyskusyjne są dla mnie kozaki. Rozumiem intencję: mają zaburzyć romantyzm i nadać całości współczesny, bardziej agresywny charakter. Jednak razem z surowym gorsetem i ciężarem spódnicy wprowadzają jeszcze jeden bardzo mocny komunikat. W efekcie oko nie wie już, czy patrzy na couture, kostium, performance czy stylizację koncertową. Przy delikatniejszym, niemal niewidocznym bucie albo przeciwnie - bardzo czystym, nowoczesnym bucie cała architektura sukni mogłaby wybrzmieć szlachetniej.
- mówi nam projektantka.
Polecamy: Czwarte wcielenie Izabeli Łęckiej i wielki powrót Marka Kondrata. Kolejna "Lalka" trafia do kin
Ewa Minge nie nazywa stylizacji Kamili Urzędowskiej wpadką
Mimo krytycznych uwag Ewa Minge nie twierdzi, że stylizacja Kamili była nieudana. Wręcz przeciwnie - uważa, że jej największą wartością jest to, że wzbudza emocje i skłania do dyskusji.
Najważniejsze jest jednak to, że ta kreacja wywołuje dyskusję. Nie jest banalna, zachowawcza ani anonimowa. I właśnie dlatego nie nazwałabym jej modową wpadką. Nazwałabym ją udaną, odważną koncepcją, której zabrakło odrobiny edycji i dyscypliny w końcowej stylizacji. Mniej elementów konkurujących ze sobą pozwoliłoby temu bardzo dobremu pomysłowi wejść z poziomu efektownego performance’u na poziom naprawdę wyrafinowanej mody
- podsumowuje Minge.
Zobaczcie w naszej galerii, jak Kamila Urzędowska prezentowała się na czerwonym dywanie.