Filip Chajzer przeżył prawdziwą tragedię. Jego jedyny syn, 10-letni Maksymilian, zginął w wypadku samochodowym. Pojazd prowadził dziadek dziecka, który w trakcie jazdy miał zawał i stracił kontrolę nad samochodem. Wjechał w zaparkowany na poboczu samochód ciężarowy. Chajzer był wtedy w Stanach Zjednoczonych, ale na wieść o tragedii od razu wrócił do kraju.
Zygmunt Chajzer ujawnił, że Filip funkcjonował tylko dzięki silnym lekom uspokajającym. Nic dziwnego, że TVN zdecydował się dać dziennikarzowi bezterminowy urlop zdrowotny. Od tamtej pory nie widzieliśmy Chajzera w Dzień Dobry TVN. Wygląda jednak na to, że wszystko może się zmienić już wkrótce!
Jak twierdzą właściciele warszawskiego baru Falafel Bejrut, Chajzer pojawił się u nich z kamerą po sobotnim ataku gazem łzawiącym, który rozpylili uczestnicy demonstracji przeciw uchodźcom.
- Pan Filip nagrywał u nas reportaż dla Dzień Dobry TVN - potwierdza personel baru w rozmowie z Faktem.