Spis treści
Udział w programie „Taniec z Gwiazdami” to dla Heleny Englert pasmo sukcesów. Artystka, którą widzowie kojarzą między innymi z serialu „Rodzinka.pl”, od startu zmagań zajmuje czołowe miejsca w punktacji, a fani chwalą nie tylko jej technikę na parkiecie, ale również odważne zmiany wizerunku. Śpiewająca aktorka najwyraźniej posłuchała rady Iwony Pavlović, która po jednym z występów życzyła jej, aby ta nieprzerwanie zaskakiwała zarówno widownię, jak i skład sędziowski.
Helena Englert przeszła metamorfozę w „Tańcu z Gwiazdami”
W ósmym odcinku tanecznego formatu gwiazda zaprezentowała nastrojową rumbę. Przygotowała na ten występ wyjątkową niespodziankę i wkroczyła na parkiet w zupełnie innym wydaniu, jako zmysłowa brunetka. Nowy wizerunek Heleny Englert zachwycił internautów, którzy od razu ruszyli z falą komplementów pod wideo z występu oraz ze ścianki. Osoby liczące na to, że aktorka zachowa ciemne włosy na dłużej, muszą przygotować się na zawód. Artystka w rozmowie z nami przyznała, że ta metamorfoza miała charakter jednorazowy i powstała wyłącznie na potrzeby tego jednego wieczoru.
Helena Englert wraca do blondu po „Tańcu z Gwiazdami”
Rozmawiając z Eską, aktorka w swoim charakterystycznym stylu obróciła wszystko w żart. Wyjaśniła, że powrót do jasnych włosów jest konieczny ze względu na jej tanecznego partnera Romana, który prywatnie bardziej gustuje w blondynkach.
„Ja się czuję fajnie. Trochę się stresuję zmywaniem tego w domu zaraz, ale no nie wiem, dawno nie byłam brunetką, więc fajnie tak sobie popatrzeć. Myślę, że na jeden wieczór mi wystarczy. Zwłaszcza że Roman powiedział, że woli blondynki już na początku, jak zaczęliśmy razem tańczyć, i widzę, że jest bardzo niepocieszony zaistniałą sytuacją...” – powiedziała Helena Englert w rozmowie z Eską.
Sam Osadchiy potwierdził, że faktycznie miał trudności ze zidentyfikowaniem swojej partnerki.
„Nie, ja naprawdę dzisiaj nie mogłem jej poznać na korytarzu. Mówię: gdzie ta krzycząca blondynka? Szukam, szukam, szukam...” – wyznał tancerz.
W całej sytuacji z pomocą przyszły... mocne słowa.
„Dosłownie, wszyscy mnie poznawali dopiero, jak zaczynałam krzyczeć i przeklinać” – podsumowała Englert.