- Szukaliśmy osoby, która umie słuchać, która absorbuje wiedzę, która na krótkim dystansie czasu robi odpowiedni progres, który ja mogę dostrzec, która zachowuje się profesjonalnie, nie jest egoistyczna, która umie dostrzec kolegę z zespołu i pomóc mu w ciężkiej chwili. Profesjonalisty, który ma wyczucie smaku i odpowiedzialność za dania, które wychodzą spod jego ręki- mówił Wojciech Amaro chwilę przed ogłoszeniem zwycięzcy pierwszej edycji Hell's Kitchen.
Dziś wiemy, że został nim 24-latek z Olsztyna- Łukasz Kawaller. Zawodowy kucharz, który gotowanie i pracę bierze tak poważnie, że nawet nie miał zamiaru świętować zwycięstwa, gdyż następnego dnia miał się stawić w nowej pracy.
- Myślę, że jutro jestem nawet o 8:30 w "Atelier Amaro", przygotowany do pracy i na tym się koncentruję – mówił zwycięzca Hell's Kitchen w rozmowie z Plotkiem.
Zobacz też: Hell's Kitchen - Łukasz Kawaller zwycięzca pierwszej edycji: "Szczęśliwy? To za mało!"
Aby wygrać program bez wątpienia niezbędne były doskonałe umiejętności, ale również wyjątkowa pasja. Tą Łukasz zaraził się jeszcze jako dziecko- od swojego taty.
- Pamiętam, że jak byłem mały, zabierał mnie do kuchni, pokazywał jak kroić warzywa, jak doprawiać pierwsze, podstawowe dania- wspominał w programie młody kucharz.
Czytaj również: Hell's Kitchen. Zobacz ZDJĘCIA z wielkiego finału [GALERIA]
Duża część jego rodziny wyjechała za granicę w poszukiwaniu pracy i lepszych warunków do życia. On sam również przyznał, że jego marzeniem jest zdobycie doświadczenia właśnie za granicą. Mogłoby się wydawać, że praca u Wojciecha Amaro to szczyt marzeń, lecz ambicje Łukasza sięgają o dużo dalej.
- Myślałem o samorozwoju. Bardzo mi zależy, żeby pojechać na staż do najlepszej restauracji w Stanach Zjednoczonych, do Eleven Madison Garden. Bardzo chciałbym się uczyć, na pewno pieniądze mi w tym pomogą- mówił Łukasz w rozmowie z serwisem „Plotek.pl".
ZAPISZ SIĘ: Codziennie wiadomości Super Expressu na e-mail