Nie tylko "Prywatki". Za Gąssowskim stoi kawał historii
W piątek 4 kwietnia o 20:30 TVP2 pokaże benefis Wojciecha Gąssowskiego zorganizowany z okazji 65-lecia jego pracy artystycznej. Choć wielu właśnie tak lubi go pamiętać, Gąssowski nie jest artystą jednego refrenu. Owszem, słynne "Prywatki" przykryły wiele innych dokonań, bo były po prostu zbyt nośne, zbyt chwytliwe i zbyt mocno wrosły w zbiorową wyobraźnię. Ale za tym jednym przebojem stoi przecież człowiek, który współpracował z Czerwono-Czarnymi, Chochołami, Tajfunami, Polanami, Grupą ABC i Testem, a jego kariera zaczęła się, gdy miał zaledwie 19 lat. To już nie jest tylko estrada – to kronika polskiej muzyki rozrywkowej.
Na scenie pojawią się m.in. Krystyna Prońko, Jerzy Kryszak, Krystyna Giżowska, Andrzej Lampert, Ania Rusowicz, Piotr Gąsowski, Majka Jeżowska i Sławomir Uniatowski. Całość poprowadzi Joanna Kurowska, od lat zaprzyjaźniona z artystą, więc można się spodziewać nie tylko oficjalnych laudacji, ale też anegdot, żartów i wspomnień z gatunku tych, które naprawdę coś znaczą. Wśród gości zasiądą też m.in. Elżbieta Jaworowicz, Nina Terentiew, Agata Młynarska, Paweł Wawrzecki, Danuta Błażejczyk, Marek Sierocki, Olga Bończyk czy Stefan Friedmann. To już nie jest zwykły koncert – to towarzysko-telewizyjna defilada nazwisk.
Zobacz też: Agata Młynarska przeszła metamorfozę. Pokazała efekty odchudzania u znanej lekarki
Hit, który przeżył epoki i wciąż działa
Nie da się jednak uciec od "Gdzie się podziały tamte prywatki", bo ten utwór stał się czymś więcej niż piosenką. To kapsuła czasu, wehikuł wspomnień i gotowy slogan dla każdego, kto choć raz westchnął nad tym, że kiedyś było jakoś bardziej swojsko. Piosenka obchodzi właśnie 40-lecie i ten jubileusz pięknie splata się z benefisem samego artysty. Sam Gąssowski mówił kiedyś o tym utworze:
To wiersz Marka Gaszyńskiego, napisany na spotkanie po latach ze znajomymi z klasy maturalnej, do którego Ryszard Poznakowski skomponował muzykę. Od razu poczułem, że to tekst, z którym mogłem się utożsamić, bo bywałem na takich prywatkach. Gdy śpiewam "prywatki" wiem, dlaczego ta piosenka tak trafia do ludzi.
I właśnie w tym tkwi tajemnica tego hitu – on nie brzmi jak wymyślony produkt epoki, tylko jak coś naprawdę przeżytego. Nie ma w nim pozy, nie ma chłodnej kalkulacji. Jest za to zwykła, bardzo ludzka tęsknota za czasem, kiedy ludzie spotykali się częściej, bliżej, bardziej naprawdę. Dlatego ta piosenka nie zestarzała się tak, jak starzeją się sezonowe przeboje. Ona po prostu przeszła z pokolenia na pokolenie.
Co ciekawe, Gąssowski zapisał się w pamięci widzów także tam, gdzie wielu nawet nie łączy tropów. To przecież on stworzył melodię do czołówki "M jak miłość", a wcześniej także dwa utwory do "Wojny domowej". Niby różne światy, a jednak wszystkie prowadzą do tego samego punktu – artysty, który przez dekady był obecny w tle życia Polaków bardziej, niż wielu dziś pamięta.
Nie przegap: Mural z Korą został zniszczony przez wandali! To kolejna taka sytuacja!
TVP stawia na sentyment, ale tu broni się przede wszystkim bohater
Telewizja kocha jubileusze, bo jubileusze dają gotowy pakiet emocji – trochę wzruszeń, trochę archiwów, trochę znanych twarzy i dużo opowieści o tym, jak szybko minął czas. Tyle że nie każdy bohater takiego wieczoru unosi ten ciężar. W przypadku Gąssowskiego nie ma z tym problemu, bo za nim naprawdę stoi dorobek, którego nie trzeba sztucznie pompować.
Urodzony w 1943 roku w Warszawie artysta przeżył na scenie kilka muzycznych światów, kilka mód i kilka generacji publiczności. Szczyt popularności przypadł na lata 80., ale przecież później wcale nie zniknął. Wydał albumy "Love Me Tender", "Party", "Gdzie się podziały tamte prywatki", "Co przed nami", "Gąssowski świątecznie" czy "I Wish You Love", który zdobył status złotej płyty. To nie jest życiorys zbudowany z jednego mocnego punktu i wielu dopisków. To naprawdę długa, solidna trasa.
Na zdjęciach z benefisu widać zresztą, że wieczór miał dokładnie taki ton, jakiego można było się spodziewać – elegancki, ciepły, ale bez zadęcia. Były rozmowy przy stoliku, wspomnienia, występy i publiczność złożona z ludzi, którzy nie przyszli tam z obowiązku, tylko z autentycznej sympatii. To zawsze robi różnicę. Gdy wokół jubilata zbierają się osoby, które naprawdę coś z nim przeżyły, atmosfera robi się mniej telewizyjna, a bardziej prawdziwa.
Zobacz też: TŁUMY gwiazd na 70. urodzinach Kwaśniewskiej! Do północy biesiadowali w luksusowym lokalu
Wieczór dla Gąssowskiego, ale też dla całego pokolenia
Ten benefis będzie więc czymś więcej niż ładnie opakowanym jubileuszem. To również ukłon w stronę publiczności, która razem z Gąssowskim dojrzewała, bawiła się, wzruszała i wracała do tych samych piosenek po latach. TVP dobrze wyczuła, że za takim wieczorem stoi nie tylko nazwisko, ale cała emocjonalna mapa wspomnień.
I nawet jeśli wielu widzów włączy ten koncert dla jednego hitu, zostanie przy nim także dla opowieści o artyście, który od 65 lat potrafi być obecny bez nachalności i wielkich gestów. W czasach, gdy kariery często trwają krócej niż moda na jeden przebój, to już samo w sobie brzmi imponująco. Wojciech Gąssowski dostaje więc swój wielki telewizyjny wieczór – i trudno znaleźć lepszy moment. Bo są artyści, których można wspominać z szacunkiem, i są tacy, których twórczość naprawdę została z ludźmi. Gąssowski zdecydowanie należy do tej drugiej grupy.
Nie przegap: Ukrywała roznegliżowanego amanta za oknem. Ta jedna scena wystarczyła, by odpalić plotki