Widzowie poznali Emilię Gajos w ósmej edycji "Sanatorium miłości" jako pełną energii, elegancką i uśmiechniętą kobietę. Mało kto wiedział jednak, że jeszcze kilka lat wcześniej ważyła ponad 100 kilogramów i zmagała się z ogromnym cierpieniem. W rozmowie z "Pytaniem na śniadanie" uczestniczka programu po raz pierwszy tak otwarcie opowiedziała o tym, co doprowadziło do jej życiowej zmiany. Za dodatkowymi kilogramami kryły się lata poświęcone choremu mężowi, a po jego śmierci, depresja i samotność.
Wielka miłość i poświęcenie
Historia Emilii z 8. edycji "Sanatorium miłości" to opowieść o wielkiej miłości i poświęceniu. Kilka lat po ślubie jej mąż usłyszał straszliwą diagnozę - nowotwór złośliwy. Lekarze dawali mu zaledwie kilka lat życia, ale przeżył prawie 30!
W tym czasie Emilia prowadziła firmę, wychowywała dzieci i jednocześnie opiekowała się coraz bardziej schorowanym mężem. Ukochany, pomimo ciężkiej choroby, każdego dnia okazywał troskę Emilii. Przygotowywał śniadania, pakował jedzenie do pracy i dbał o to, by po powrocie do domu czekała na nią wspaniała kolacja. Wierzył, że jeśli żona będzie dobrze odżywiona, zachowa zdrowie i zostanie przy nim jak najdłużej.
Czytaj także: Zamknęli Daniela Martyniuka w wojsku. Odcięli go od kontaktu ze światem! Ujawniamy!
Nie umiałam mu odmówić. Jadłam, bo wszystko mi smakowało.
Z biegiem dni, Emila ważyła coraz więcej. Wpływ na to miały także stres i menopauza.
"Nie patrzyłam wtedy na siebie"
W pewnym momencie ważyłam ponad sto kilogramów. Nie patrzyłam wtedy na siebie. Przestało mi zależeć na wyglądzie. Byłam ciągle zmęczona i nie miałam już siły zajmować się sobą.
Po śmierci męża Emilia schudła aż 40 kilogramów. Gwiazda "Sanatorium miłości" przyznała, że pogrążyła się wtedy w depresji. Na szczęście zaczęła wówczas słuchać własnego organizmu. Nie korzystała z żadnych gotowych diet. Zrezygnowała z białego pieczywa, zaczęła jeść kasze, warzywa i nabiał, a ostatni posiłek jadła już w porze obiadowej. Efekty nie pojawiły się od razu, jednak po 3-4 latach waga Emilii pokazała 40 kilogramów mniej!
Nie przegap: Paweł z "Sanatorium Miłości" widziany z kolejną uczestniczką. Nie ma żadnych złudzeń
Wszystko przyszło naturalnie. Dlatego też nie mam efektu jo-jo.
Najtrudniejsza była walka o radość
Emilia podkreśliła, że odzyskanie szczupłej sylwetki to nie był koniec jej problemów. Patrząc dziś na zdjęcia z tamtego okresu, widzi kobietę odmienioną zewnętrznie, ale pogrążoną w żałobie.
Moje oczy były puste. Nie było w nich radości ani błysku. Uśmiech też nie był prawdziwy. Dopiero z czasem zaczęłam uczyć się życia od nowa
- wyznała Emilia w rozmowie dla "Pytania na śniadanie".
W "Sanatorium miłości" Emilia była bliska szczęścia. z Henrykiem przeżyła piękną, ale krótką przygodę. Kuracjusz na drugi dzień po upojnej nocy z Emilią wybrał randkę z Ewą. Ale jak widać na zdjęciach w naszej galerii, Emilia niezmiennie tryska energią, urodą i szerokim uśmiechem.