Spis treści
Iwona żadnej pracy się nie boi!
Jurorka "Tańca z Gwiazdami" nie stała się mistrzynią tańca z dnia na dzień. W młodości razem z ówczesnym partnerem Arkadiuszem Pavloviciem (66 l.) wyjechała do Londynu, gdzie chodziła na lekcje tańca. Były drogie, a Iwona nie pochodzi z zamożnego domu. Musiała więc zarabiać i chwytała się różnych prac dorywczych.
Pieliłam ogródki, nie znając się na roślinach. Malowałam pokoje. Nie obrazy - pokoje. Zatrudniałam się do prasowania ubrań. Byłam w hotelu pokojówką. Pierwsza praca to była barmanka. Goście mówili, że lepiej mówię po angielsku niż rodowici Anglicy, bo Anglicy posługują się takim slangiem, że nikt ich nie rozumie. Sprzątałam też domy i to chyba najdłużej robiłam. Sprzątałam najpierw domy, bym powiedziała, takiej średniej klasy, a później dostałam się do pracy w domach tak zwanej sfery arystokracji angielskiej. Pracowałam w takich domach za szlabanem, z ośmioma samochodami, z basenem i tak dalej - opowiada w wywiadzie dla Eska.pl.
ZOBACZ TAKŻE: Tyle zarabiała Pavlović w 1. edycji "Tańca z Gwiazdami". O gaży Tyszkiewicz mogła jedynie pomarzyć!
To nie była łatwa praca
Iwona zdradziła, że jej praca zawsze była dobrze oceniana i dzięki temu udawało jej się zarabiać na utrzymanie. Nie ukrywa jednak, że było to wykańczające.
Pracowałam z polecenia na polecenie, ponieważ w Anglii nawet nie liczy się papier, tylko to, czy jesteś dobra. Po drugie to, czy jesteś uczciwa. Mogę powiedzieć, że zarabiałam coraz lepiej, ale to była bardzo ciężka praca - wspomina.
Nie miała pieniędzy na porządne posiłki
Wspomniała, że ciężka praca fizyczna sprawiała, że często nie zwracała uwagi na jakość posiłków. Dodatkowo nie było jej stać na wykwintne potrawy.
Jesz jakiś tam mierny obiad, bo na dobre obiady nas nie było stać. Zdarzało się, że mieliśmy tylko cały wielki talerz ryżu, a na to jedna kiełbaska i polane keczupem - mówi Pavlović.