Jan Englert jak David Hasselhoff w „Słonecznym patrolu"
W Sopocie obecnie trwa festiwal "Dwa Teatry", czyli największe święto radiowego i telewizyjnego teatru. To wydarzenie sprawia, że nad polskie morze przybywa wielu wybitnych aktorów i ludzi związanych z kulturą i sztuką. Pojawił się również Jan Englert, który w sobotę korzystając z pięknej pogody, wybrał się na spacer po plaży. I choć temperatura tego dnia wynosiła 29°C, a niebo było bezchmurne, 83-letni aktor, bez koszulki, pewnym krokiem szedł po piasku. Zatrzymał się dopiero w restauracji gdzie od razu zamówił zimny napój by nieco się ochłodzić.
W restauracji było bardzo dużo ludzi więc musiał chwilę poczekać na obiad
- mówi nasz informator.
Ma kondycję sportowca
Kiedy Englert zjadł i chwilę odpoczął, żwawym krokiem ponownie skierował się ku plaży. Jednak nie po to by wyłożyć się na leżaku. Postanowił spalić to, co zjadł.
Zdjął koszulkę, klapki i ruszył plażą w stronę hotelu, w którym się zatrzymał. Przeszedł około 2 km i to w bardzo szybkim tempie. Nie było po nim widać ani odrobiny zmęczenia
- dodaje nasze źródło. Ale nie ma się co dziwić. Aktor cały czas jest w świetnej formie. Dba o siebie, zdrowo się odżywia, regularnie ćwiczy i jest aktywny zawodowo co sprawia, że czas się dla niego zatrzymał. W jednym z wywiadów otwarcie mówił o upływie czasu, śmierci i o tym, że nie chce być dla nikogo ciężarem.
Boję się niedołęstwa, zwłaszcza intelektualnego, [....] uzależnienia swojego ciała i swojego ducha od innych. Nie chciałbym być ciężarem dla nikogo. Tego się boję. A więc boję się umierania, a nie boję się śmierci. Może nie powinienem tego mówić, ale jestem zwolennikiem eutanazji
- powiedział w podcaście "Kanapa Knapa".
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Helena Englert rozbraja szczerością. Do "Tańca z Gwiazdami" poszła dla popularności?!
