Jan Englert ujawnia dlaczego ZWOLNIŁ Grażynę Szapołowską: Złamała umowę! Nie dałem ZGODY na jej udział w "Bitwie na głosy"

2011-04-15 14:53

Dyrektor Teatru Narodowego Jan Englert (68 l.) tylko w „Super Expressie” ujawnia prawdę o zwolnieniu Grażyny Szapołowskiej (58 l.)

- Zna pan treść oświadczenia. Są tam wobec pana mocne zarzuty. Spodziewał się pan tego?

- Różnych rzeczy się spodziewałem, ale tak bezprecedensowego grania moją osobą nigdy. Dotknęło mnie to podwójnie, jako dyrektora teatru i jako kolegę. To wykroczenie poza normy koleżeństwa. Powiem pani jeszcze, że rozstaliśmy się w sposób cywilizowany, z obietnicą, że nie będziemy komentować tej sprawy. Nie minęła godzina od rozstania, a pani Szapołowska wysyła oświadczenie zawierające między innymi sugestie prywatnych porachunków. To więcej niż insynuacja.

Przeczytaj koniecznie: Grażyna Szapołowska spotka się z Janem Englertem w sądzie - poszło o Tango OŚWIADCZENIE

- Podobno ponad miesiąc temu informowała pana, że nie będzie mogła przyjść, zagrać w spektaklu.

- Tak, to prawda. Ale zapomina dodać, że wcześniej, jeszcze przed rozpoczęciem udziału w "Bitwie na głosy", nie wyraziłem na to zgody, zgodnie z obowiązującym w teatrze regulaminem pracy. Informacje pani Szapołowskiej, że nie przybędzie na spektakl, traktowaliśmy jako próbę nacisku. Naprawdę do końca, zarówno ja, jak i cały zespół, wierzyliśmy, że przyjdzie na spektakl. Skoro 2 kwietnia można było zrobić zastępstwo w programie telewizyjnym, to 9 kwietnia także.

- Izabella Cywińska, dyrektor Teatru Ateneum, miała niedawno podobne problemy. Aktorzy mówili o niej, że jest despotyczna, że to nie teatr lat 70., że dziś aktorzy mają wiele obowiązków, wiele źródeł dochodu.

- Ależ ja nikogo nie zmuszam do podpisywania umowy z teatrem! Ale jeśli już ktoś się zdecyduje, to regulaminy obowiązują wszystkich bez wyjątku - gwiazdę i halabardnika. Ale jeśli ja nie jestem w prawie, a pani Szapołowska tak, to żaden dyrektor w tym kraju nie ma szans na prowadzenie teatru.

- I nie zdarzyło się, że ktoś nie zagrał w spektaklu, bo najzwyczajniej w świecie nie przyszedł?

- Z powodu śmierci, choroby lub odwołania lotu samolotu... Tak. Ale dlatego, że miał inne, lepiej płatne zajęcie, nigdy. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat w historii polskiego teatru to pierwszy taki przypadek.

- Miał pan aktorów, którzy odeszli z nadmiaru obowiązków?

- Kilku odeszło, ale odbyło się to kulturalnie, za porozumieniem stron.

- Będzie pan czekał na wezwanie do sądu? Pani Szapołowska to zapowiada. A może pan odda sprawę do sądu?

- Wszystkiego mogę się spodziewać. Nawet nie wiem, czy sprawa sądowa nie byłaby korzystna dla całego środowiska. Łudziłem się, że w tym środowisku istnieje jakiś kodeks postępowania. Pani Szapołowska zapowiada następne oświadczenia. Ja w tej sprawie właśnie wypowiadam ostatnie słowo.

Wojna o "Bitwę na głosy"

9 kwietnia Grażyna Szapołowska nie przyszła do teatru, gdzie gra w spektaklu "Tango". W tym czasie siedziała w jury nadawanego na żywo programu "Bitwa na głosy" w TVP 2. Jan Englert (68 l.), dyrektor Teatru Narodowego, musiał wyjść na scenę i przeprosić widzów.

Spektakl z powodu nieobecności artystki został odwołany. 13 kwietnia dyrektor spotkał się z aktorką. Szapołowska została zwolniona. Oboje rozstali się, ale też obiecali sobie, że nie będą publicznie komentować sprawy.

Tymczasem po godzinie Szapołowska wysłała do mediów oświadczenie, w którym oskarżyła Englerta o brak dobrej woli, o wykorzystywanie widzów do prywatnych porachunków. Zapowiedziała również, że wystąpi do sądu przeciw dyrektorowi teatru.

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE