Kamila Boś szukała miłości w "Rolnik szuka żony"
Kamila Boś do "Rolnik szuka żony" szła z konkretnym planem - chciała poznać kogoś z kim stworzy trwałą i piękną relację.
"Rolnik szuka żony" jest bardzo w moim sercu i nie zapominam o tym, że dzięki temu programowi jestem tu, gdzie jestem. Ale absolutnie nigdy to nie było moim założeniem. Bo jeśli bym założyła, że będę w tym "Rolniku" i że będę sławna, to pewnie by się tak nie udało. A ja poszłam tam z nadzieją, że naprawdę znajdę swoją miłość
- opowiada w rozmowie z "Super Expressem" Kamila Boś.
Kobieta otrzymała aż 500 listów od kandydatów i zdobyła popularność, która nie zgasła po zakończeniu emisji 8. edycji "Rolnik szuka żony". Dziś jest też inspiracją dla wielu kobiet.
Zapominam o tym, że komuś mogę się podobać, że moje stylizacje mogą komuś się podobać. Ale to jest naprawdę mega miłe, jeśli to słyszę.
Czy serce Kamili Boś jest dziś zajęte?
Mijają lata, a pytanie o miłość wraca przy każdej okazji. Kamila mogłaby się irytować. Zamiast tego odpowiada z rozbrajającą szczerością.
Moje serduszko nie jest zajęte i otwarcie o tym mówię. Nie mogę powiedzieć, że szukam, ale to jest naprawdę mój dobry czas - bardzo dużo się dzieje. Mam dużo projektów, pieczarkarni dużo, dostałam właśnie swój cykl w "Pytaniu na śniadanie", więc to są super momenty w moim życiu. Sama ze sobą też się czuję dobrze i chyba to jest teraz też najważniejsze
- mówi nam Kamila.
Wesela, komunie, rodzinne imprezy - wszędzie chodzi sama. I chce, żeby inne kobiety w podobnej sytuacji przestały się tego wstydzić.
Chcę być wsparciem dla tych wszystkich samotnych kobiet, które mają z tym problem, że są samotne, muszą pójść same na wesele, same na komunię. Ja nie mam z tym problemu, zaakceptowałam ten stan. Moja rodzina też fajnie się zachowuje - nie pytają. No czasami tata powie, że trzeba sprzedać pieczarkarnię, żebym poszła do miasta i sobie kogoś znalazła. Ale nie - pieczarki to jest jak moje dziecko. Ja tam jestem zakorzeniona.
Kamila z "Rolnik szuka żony" poprowadzi modowy cykl w "Pytaniu na śniadanie"
A teraz rzecz, o której Kamila mówi z takim samym niedowierzaniem jak o 500 listach w "Rolniku". Właśnie dostała własny cykl modowy "Szafa Kamili Boś" w "Pytaniu na śniadanie". I okoliczności, w jakich się o tym dowiedziała, są tak bardzo w jej stylu, że lepszego scenariusza nikt by nie napisał.
Pamiętam, byłam właśnie na obozie jogowym i totalna, w dresie, nieogarnięta. Moje przyjaciółki poszły gdzieś tam chyba na masaż, a ja siedziałam z książką. I dzwoni Piotr do mnie i mówi, czy chciałabym mieć swój cykl modowy. No tak, chciałabym, ale z drugiej strony pomyślałam, że ktoś robi sobie ze mnie żarty, że zdobył mój numer. Ja jestem takim niedowiarkiem, że nie wierzyłam, że ktoś może mnie lubić, kogoś mogę inspirować. Do mnie to nie dociera
- wspomina.
Trzymamy kciuki i życzymy dalszych sukcesów.