Kobuszewski walczył o zdrowie żony. Na swoje zabrakło mu sił

2019-09-29 14:40

To niezwykle smutna wiadomość – nie żyje Jan Kobuszewski (†85 l.). Przez kilkadziesiąt lat rozbawiał do łez całą Polskę. Ale życie legendarnego aktora było ostatnio pełne smutku. Choroby nie oszczędzały ani pana Jana, ani jego żony Hanny Zembrzuskiej (85 l.). W dodatku ich sytuacja materialna nie była najlepsza. Kobuszewski ostatnie dwa lata robił wszystko, aby jego ukochana wróciła do zdrowia, niestety jego kondycja zaczęła słabnąć...

Jan Kobuszewski

i

Autor: Archiwum serwisu

Kiedy kilkanaście lat temu aktor dowiedział się, że zaatakował go rak, przyjął to jak wyrok. Jednak udało się pokonać chorobę dzięki wielkiemu wsparciu żony.

– Wiadomo, że miłość czyni cuda! Gdyby nie Hania, nie pokonałbym choroby. Wiele jej zawdzięczam. Była przy mnie w najcięższych chwilach, walczyła razem ze mną i lekarzami o moje życie – mówił.

Niestety, potem role się odwróciły. Dokładnie przed sześcioma laty aktor przeszedł na emeryturę. Miał nadzieję, że w końcu odetchnie. Ale życie dostarczyło mu niemałych stresów. Jego żona od lat ciężko chorowała, a trzy lata temu jej stan nagle się pogorszył. Kobieta ma poważne problemy z nerkami i musi być dializowana. Pani Hanna nie była w stanie wstać z łóżka o własnych siłach. Aktor rzucił wszystko, by jej pomagać.

– Moja żona jest obecnie w domu. Wymaga stałej opieki. Ja też się nią zajmuję, robię, co tylko mogę – mówił nam bardzo przejęty pan Jan.

Liczył na pomoc Pana Boga, do którego żarliwie modlił się o zdrowie dla żony. Regularnie pojawiał się w swoim parafialnym kościele. Bóg wysłuchał jego próśb. Pani Hani polepszyło się, pojawiała się w szpitalu na dializach, sama wchodziła i wychodziła ze szpitala.

Niestety, nie było ich stać na zatrudnienie fachowej pomocy. Emerytura Kobuszewskiego była wyjątkowo niska. Po 55 latach pracy wybitny aktor otrzymał tylko 1200 zł. Pogodził się z tym, nie walczył o więcej pieniędzy. Jak sam mówił, żyje skromnie, ale godnie. Dorabiał sobie w teatrze, był za skromny, aby prosić o pomoc.

– Nie dostałem ekstraemerytury artystycznej od ministra, nie chcę sięgać po coś, co nie jest moje. Mam tyle, ile wypracowałem, tyle mi się należy i jest dobrze – mówił nam przed laty.

Potem jego emerytura wzrosła do ponad 2 tys., ale koszty leczenia ciągle zżerały większość dochodów małżonków. Tym bardziej, że od dwóch lat ze zdrowiem gwiazdy kabaretu nie było najlepiej. Nie wiadomo, co byłoby, gdyby nie pomoc córki Maryny, która mimo iż sama ma dwóję dzieci, nie zostawiła rodziców na pastwę losu. Kobuszewscy nie chcieli iść do Domu Artystów Weteranów w Skolimowie. Chcieli opiekować się sobą nawzajem, wszak ponad 60 lat byli małżeństwem.

– Przeżyliśmy wiele pięknych chwil i szybko przekonaliśmy się, że jesteśmy jak papużki nierozłączki. Kiedy jednemu coś dolega, drugie staje się nie do życia. Stąd właśnie byliśmy i jesteśmy dla siebie wielkim wsparciem, zwłaszcza w trudnych chwilach, takich jak choroba – mówił aktor.

Jan Kobuszewski zmarł 28 września o godz. 9 rano w Warszawie „Ostatni czas był dla niego niezwykle trudny i pełen cierpienia, które znosił z wielką pokorą. W tym cierpieniu prosił i czekał na spotkanie z Panem Bogiem” – napisali w sieci pracownicy warszawskiego Teatru Kwadrat, z którym związany był aktor.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki