Krzyk, strach i łzy na stoku. 9-letnia córka Magdaleny Soszyńskiej uległa poważnemu wypadkowi

To miał być pierwszy rodzinny wyjazd w góry i czas pełen radości. Zamiast tego pojawił się strach, bezradność i chwile, które – jak przyznaje sama Magdalena Soszyńska – zostaną z nią na długo. Tancerka, znana m.in. z „Tańca z Gwiazdami”, opisała w poruszającym wpisie dramatyczny wypadek, któremu uległa jej 9-letnia córka podczas jazdy na nartach we Włoszech.

„Jeden niefortunny zakręt” i chwile grozy

Magda Soszyńska nie ukrywa, że wszystko wydarzyło się w jednej chwili. Jeden zakręt na stoku wystarczył, by rodzinny wyjazd zamienił się w koszmar. Potem – jak relacjonuje – był już tylko krzyk, ogromny strach, ból i łzy. Najbardziej traumatyczne okazało się oczekiwanie na pomoc. Tancerka wspomina 20 minut czekania na przyjazd ratunkowego toboganu – czas, który w takiej sytuacji wydawał się wiecznością. Choć od zdarzenia minęło już kilka dni, emocje wciąż są bardzo żywe. Jak przyznaje, sama myśl o tamtych chwilach nadal wywołuje łzy.

Poważny uraz i trudna rzeczywistość

Diagnoza okazała się bardzo poważna. Ama, 9-letnia córka Magdaleny Soszyńskiej doznała złamania piszczeli, a jej noga została unieruchomiona gipsem sięgającym do połowy uda. Towarzyszyły temu ogromny ból, frustracja, złość i rozpacz – zarówno u dziecka, jak i u całej rodziny. We wpisie Soszyńska przytoczyła słowa córki, które najlepiej oddają skalę emocji ostatnich dni: pytania „dlaczego ja?”, wybuchy złości, niechęć do nart i desperacką chęć powrotu do domu. To była nowa, trudna rzeczywistość – zamiast ruchu i zabawy pojawiło się leżenie, unieruchomienie i oswajanie się z bólem.

Złamana piszczel, gips do połowy uda, ogromny ból, dużo łez, smutek, złość, frustracja, rozpacz, niezrozumienie i jeszcze pewnie wiele innych emocji, które towarzyszyły małej no i nam wszystkim poniekąd bo trzymamy się razem i razem w tym jesteśmy

Rodzina razem w trudnym czasie

Tancerka podkreśla, że choć są momenty łatwiejsze i trudniejsze, starają się być razem i wspierać się nawzajem. Nie ukrywa, że ten wyjazd zupełnie nie tak sobie wyobrażali. Jednocześnie przyznaje, że nie da się wszystkiego przewidzieć ani przed wszystkim uchronić dzieci – nawet jeśli bardzo by się tego chciało.

Na razie staramy się dać z siebie wszystko, żeby Ama poczuła się bezpiecznie w tej nowej rzeczywiści, która narazie jest raczej o leżeniu niż o tańczeniu🫶

Mimo dramatycznych doświadczeń Magdalena Soszyńska zaznacza, że nadal wierzy w sens próbowania nowych rzeczy i… paradoksalnie pokochała góry. Czy jeszcze tam wrócą? Na razie nie potrafi odpowiedzieć. Emocji jest wciąż zbyt wiele. Najważniejsze jest teraz jedno – by jej córka poczuła się bezpiecznie w tej nowej, trudnej rzeczywistości.

Super Express Google News
Maja Bohosiewicz wystąpiła z córką. To dlatego dała jej na imię Leonia

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki