Pokaz Schiaparelli. Gwiazdy nie przyszły tu ładnie wyglądać. Przyszły zrobić wejście! Komu się udało?

Jeśli ktoś myślał, że największe emocje na Paris Haute Couture Week dzieją się wyłącznie na wybiegu, Schiaparelli szybko wyprowadziło go z błędu. Pod wejściem i w pierwszym rzędzie było gęściej niż na czerwonym dywanie – tłum gwiazd, mocne stylizacje i wyraźna rywalizacja o uwagę. Pokaz domu mody Daniela Roseberry’ego stał się jednym z najbardziej komentowanych wydarzeń tygodnia, a wszystko za sprawą nazwisk i looków, które nie pozwalały przejść obok obojętnie.

Już przed rozpoczęciem show jasne było, że to nie będzie spokojne couture. Schiaparelli od dawna gra modą jak teatrem – i dokładnie taki klimat przynieśli zaproszeni goście.

Lauren Sánchez Bezos w czerwieni, która mówi wszystko

Jedną z pierwszych osób, na które skierowały się obiektywy, była Lauren Sánchez Bezos. Nowa ikona „power wife” postawiła na intensywną czerwień od stóp do głów – dopasowaną marynarkę, ołówkową spódnicę i szpilki. Stylizacja była wyrazista, bezpieczna w kroju, ale bardzo komunikatywna: pewność siebie, kontrola i świadomość własnej pozycji. U jej boku Jeff Bezos wyglądał niemal jak statysta – klasyczna czerń tylko podkreślała, że to ona grała tu pierwsze skrzypce.

Teyana Taylor – modowy teatr w czystej postaci

Jeśli jednak ktoś naprawdę „zrobił wejście”, była to Teyana Taylor. Transparentna, koronkowa stylizacja odsłaniająca ciało, dramatyczny płaszcz i biżuteria rodem z muzeum sprawiły, że trudno było oderwać wzrok. Korona, masywne naszyjniki, złoto i kamienie – to był look, który balansował na granicy prowokacji i sztuki. Nie miał być ładny. Miał być zapamiętany. I był.

Demi Moore i Carla Bruni – klasa bez wysiłku

W zupełnie innym tonie zaprezentowała się Demi Moore. Aktorka postawiła na drapieżną panterkę, klasyczną formę i minimalizm w dodatkach. Efekt? Stylizacja mocna, ale niekrzycząca. Moore udowodniła, że status ikony nie wymaga modowych fajerwerków.

Podobnie Carla Bruni, która pojawiła się w asymetrycznym zestawie z koronkowymi rajstopami i wyrazistymi akcesoriami. Nonszalancka, spokojna, zupełnie poza wyścigiem o uwagę – a jednak zauważalna. To był styl kobiety, która modę zna od podszewki i nie musi nikomu niczego udowadniać.

Elegancja z twistem i pierwszy rząd pełen kontrastów

Na tle tych stylizacji świetnie wpisała się także Jodie Turner-Smith, wybierając czarną suknię halter z wycięciami i złotymi detalami charakterystycznymi dla Schiaparelli. Elegancka, nowoczesna, bardzo „w duchu marki” – bez przesady, ale z wyczuciem.

Ten pokaz jasno pokazał jedno: Schiaparelli dziś sprzedaje nie tylko wysoką modę, ale emocje, spektakl i status. Gwiazdy nie przyszły tu „ładnie wyglądać”. Przyszły zrobić wejście, opowiedzieć coś strojem i zaznaczyć swoją obecność. A im więcej nazwisk w jednym miejscu, tym większy efekt domina.

tyle zarabiaja gwiazdy
Super Express Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki