Już przed rozpoczęciem show jasne było, że to nie będzie spokojne couture. Schiaparelli od dawna gra modą jak teatrem – i dokładnie taki klimat przynieśli zaproszeni goście.
Lauren Sánchez Bezos w czerwieni, która mówi wszystko
Jedną z pierwszych osób, na które skierowały się obiektywy, była Lauren Sánchez Bezos. Nowa ikona „power wife” postawiła na intensywną czerwień od stóp do głów – dopasowaną marynarkę, ołówkową spódnicę i szpilki. Stylizacja była wyrazista, bezpieczna w kroju, ale bardzo komunikatywna: pewność siebie, kontrola i świadomość własnej pozycji. U jej boku Jeff Bezos wyglądał niemal jak statysta – klasyczna czerń tylko podkreślała, że to ona grała tu pierwsze skrzypce.
Teyana Taylor – modowy teatr w czystej postaci
Jeśli jednak ktoś naprawdę „zrobił wejście”, była to Teyana Taylor. Transparentna, koronkowa stylizacja odsłaniająca ciało, dramatyczny płaszcz i biżuteria rodem z muzeum sprawiły, że trudno było oderwać wzrok. Korona, masywne naszyjniki, złoto i kamienie – to był look, który balansował na granicy prowokacji i sztuki. Nie miał być ładny. Miał być zapamiętany. I był.
Demi Moore i Carla Bruni – klasa bez wysiłku
W zupełnie innym tonie zaprezentowała się Demi Moore. Aktorka postawiła na drapieżną panterkę, klasyczną formę i minimalizm w dodatkach. Efekt? Stylizacja mocna, ale niekrzycząca. Moore udowodniła, że status ikony nie wymaga modowych fajerwerków.
Podobnie Carla Bruni, która pojawiła się w asymetrycznym zestawie z koronkowymi rajstopami i wyrazistymi akcesoriami. Nonszalancka, spokojna, zupełnie poza wyścigiem o uwagę – a jednak zauważalna. To był styl kobiety, która modę zna od podszewki i nie musi nikomu niczego udowadniać.
Elegancja z twistem i pierwszy rząd pełen kontrastów
Na tle tych stylizacji świetnie wpisała się także Jodie Turner-Smith, wybierając czarną suknię halter z wycięciami i złotymi detalami charakterystycznymi dla Schiaparelli. Elegancka, nowoczesna, bardzo „w duchu marki” – bez przesady, ale z wyczuciem.
Ten pokaz jasno pokazał jedno: Schiaparelli dziś sprzedaje nie tylko wysoką modę, ale emocje, spektakl i status. Gwiazdy nie przyszły tu „ładnie wyglądać”. Przyszły zrobić wejście, opowiedzieć coś strojem i zaznaczyć swoją obecność. A im więcej nazwisk w jednym miejscu, tym większy efekt domina.