Szokująca wpadka Majki Jeżowskiej! Niewiarygodne, co wydarzyło się w Opolu
Majka Jeżowska od lat znana jest z energetycznych występów i kontaktu z publicznością. Jednak nawet najbardziej doświadczonym artystom zdarzają się sceniczne wpadki, o których później krążą legendy. Tym razem wokalistka postanowiła sama opowiedzieć o jednym z najbardziej stresujących momentów swojej kariery. Jak się okazuje, jej debiut zamiast spokojnego wejścia na scenę zamienił się w prawdziwy wyścig z czasem i… elementami garderoby.
Gwiazda szczerze o dramacie na scenie. To działo się w kilka sekund
W rozmowie z "Super Expressem" Jeżowska zdradziła, że wszystko zaczęło się od problemów z kostiumem. Jak wspomina, zamiast klasycznej bluzki miała na sobie jedynie delikatny element garderoby, który w najmniej odpowiednim momencie zaczął się niebezpiecznie przesuwać. Sytuacja rozegrała się błyskawicznie. Artystka miała zaledwie kilka sekund, by zareagować. Jak podkreśla, była to dosłownie chwila - cztery sekundy, które zaważyły o tym, jak potoczył się cały występ. W rozmowie z nami przyznaje, że zamiast tremy pojawiła się adrenalina, która całkowicie przejęła kontrolę nad emocjami.
Co ciekawe, mimo zamieszania, artystka nie zapomniała tekstu trudnej piosenki "Nutka w nutkę", który wymagał ogromnej koncentracji i szybkiego tempa. Choreografia również zeszła na dalszy plan, ale najważniejsze, że występ się odbył.
Jeżowska z dystansem opowiada dziś, że to właśnie te dramatyczne chwile sprawiły, że w ogóle nie odczuwała tremy scenicznej. Cała jej uwaga skupiła się na tym, by opanować sytuację i wrócić do publiczności. Artystka dodała też z uśmiechem, że mimo całego zamieszania udało się uniknąć największego problemu scenicznego, a widownia nie zobaczyła niczego, co mogłoby wywołać sensację.
Wpadki dotyczące garderoby, takie techniczne wpadki, bo mój debiut tak się dramatycznie rozwinął, że zapomniałam o choreografii, zapomniałam o tremie, bo walczyłam z garderobą. Miałam po prostu szaliczek zamiast bluzki. On mi się zsunął, jak podbiegałam do mikrofonu, opisuję to z resztą w książce (...) To były cztery sekundy i ja musiałam w te cztery sekundy [przyp. red. przybiec] z zaplecza. (...) Cztery sekundy, na szpilkach młode dziewczę, stremowane, ale właśnie dlatego, że była ta drama, to ja w ogóle nie myślałam o tremie. Nie zapomniałam tekstu, który był bardzo trudny, tempo było zabójcze. Jak chcecie sprawdzić, to odszukajcie sobie piosenkę "Nutka w nutkę" (...) I ja się nie wywaliłam w tekście, zapomniałam choreografii, zapomniałam o tremie, ale biust został schowany należycie i Polska go nie zobaczyła - mówi "Super Expressowi" Majka Jeżowska.
Rozmawiała Julita Buczek
Zobacz też: 66-letnia Majka Jeżowska w kusej mini na konferencji festiwalu w Opolu! Zaszalała ze strojem
Zobacz naszą galerię: Majka Jeżowska przeżyła sceniczny koszmar! Cała Polska zobaczyła jej biust?