Jan Frycz miał zaraz wejść na plan
Jan Frycz pracował do ostatniej chwili. Jeszcze w tym roku ukazał się film "Król dopalaczy" z jego udziałem, a teraz miał zagrać w produkcji "Właśnie że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później", czyli ekranizacji kolejnej powieści ze słynnego Katarzyny Grocholi. W rozmowie z "Super Expressem" autorka słynnych książek z serii "Nigdy w życiu" zdradziła, że 26 sierpnia aktor miał wejść na plan.
Strasznie się czuję, bo to był wspaniały człowiek. Miał zagrać w moimi filmie równo 26 sierpnia. Wszystko już było ustawione. Zawsze, jak tylko się gdzieś widzieliśmy, krzyczał do mnie: Kaśka, nie dramatyzuj. Cudowny, po prostu cudowny człowiek, więc nieprawdopodobnie mi żal - mówi nam Katarzyna Grochola.
ZOBACZ TAKŻE: Najważniejsze role Jana Frycza. Z tych produkcji filmowych będziemy go pamiętać
Jan Frycz nie żyje
Informacja o śmierci Jana Frycza pojawiła się 17 sierpnia. Wielki aktor odszedł w domu.
Z niewypowiedzianym żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Jana Frycza, jednego z najwybitniejszych polskich aktorów, związanego z Teatrem Narodowym w latach 1982–1983 i ponownie od 2006 roku. Artysta zmarł 15 sierpnia w domu rodzinnym, w otoczeniu najbliższych [...] O pogrzebie będziemy informować w późniejszym terminie. Rodzina prosi o nieskładanie kondolencji - poinformowali przedstawiciele Teatru Narodowego w Warszawie.
Wieloletnie problemy ze zdrowiem
Jan Frycz, którego ludzie pokochali za role w takich filmach jak: "Wielki Szu", "Pornografia", "Pręgi", "Legiony", "25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy" czy serialu "Ślepnąć od świateł", miał problemy zdrowotne o czym poinformowała w TVN24 Małgorzata Kożuchowska. - Wiem, że Janek długo chorował i dzielnie walczył, ale do ostatnich dni był bardzo aktywny i bardzo chciał pracować i pracował na tyle, na ile mógł - powiedziała.