Martyna Byczkowska szczerze o nagłej popularności
Z Martyną Byczkowską udało nam się porozmawiać przy okazji festiwalu filmowego Mastercard OFF CAMERA w Krakowie, gdzie jeden z jej ostatnich filmów - „LARP. Miłość, trolle i inne questy” walczy o nagrodę. Film w kinach już podbił serca widzów, podobnie jak serial "1670", gdzie Martyna gra Anielę, córkę Jana Pawła. Gdy serial pojawił się na Netflixie, z miejsca stał się prawdziwym hitem, a aktorzy w nim grający - od razu trafili na świecznik.
Spytaliśmy Martynę Byczkowską, czy była gotowa na tak ogromny sukces i idącą za nim rozpoznawalność.
- Myślę, że teraz dużo osób jest na świeczniku. Jesteśmy teraz tak publicznym pokoleniem ludzkości, że nie tylko w tej branży, w której ja jestem, mogę być na świeczniku. Bardzo dużo "żyć prywatnych" jest na wierzchu, a nie są związane z branżą taką artystyczną czy publiczną. Czy ja się spodziewałam tego?
Pewnie na tamtym etapie kiedy zaczynałam, myślałam o zupełnie innych rzeczach i i chyba nadal myślę w ten sposób, że to jest jakaś odnoga tego. Ja tak naprawdę skupiam się bardziej na czymś innym, np. myślę chociażby o tym jak pracować nad sobą, jakie następne projekty, jak przy następnych projektach mogę się rozwijać. To jest takie dalsze planowanie tej pracy, to też polega na tym, że to myślenie o tym momencie, kiedy na chwilę ktoś się tobą interesuje, to ja zawsze patrzę na to z dystansem. Myślę że zaraz przestanie się interesować i to nie będzie miało żadnego znaczenia, co ja jem na śniadanie albo z kim jestem, z kim nie jestem. Ci sami, co się z tego też śmieją albo krytykują, to często najbardziej są ciekawi takich rzeczy, które są najmniej istotne tak naprawdę
- wyznała gwiazda, która prywatnie jest związana z popularnym raperem, Quebonafide. Para jednak nie afiszuje się szczególnie ze swoim związkiem, nie pokazują życia prywatnego na Instagramach w przeciwieństwie do kolegów i koleżanek z branży.
Zobacz również: Tak wspiera ukochaną! Quebonafide na premierze. Nie chciał, żeby go zauważyli!
Martyna Byczkowska myśli o zagranicznej karierze?
Zapytaliśmy też jak Martyna Byczkowska zapatruje się na swoją przyszłość, a zwłaszcza - czy planuje karierę zagraniczną, zwłaszcza w dobie popularności platform strimingowych, które udostępniają produkcje z całego świata we wszystkich krajach.
- Nie rozważałam, ale to na pewno jest coś, czego nie można prokrastynować, czyli nauka języka. Ale ja myślę, że to jest bardzo trudne. Nawet, załóżmy, nauczyłabym się perfekcyjnie angielskiego, ale nadal trudno żeby ewentualnie nie skończyć jako 10-sekundowa rola sprzątaczki z rosyjskim akcentem, bo to czuję, że to się tak może skończyć. Ale z drugiej strony - gdzieś takie moje autorytety aktorskie, jakimi są Juliette Binoche, czy Penelope Cruz, czy Sandra Huller teraz, która właśnie ma taki ten swój szczyt kariery, to one są właśnie dla mnie takim wyznacznikiem, że Francja, czy teraz właśnie Niemcy... Że można się przebić na tą światową skalę. Myślę jednak że to jest tak skomplikowane... i też nie chcę powiedzieć, że przypadkowe, ale czasem nagle pojawi się jakaś rola czy jakiś projekt do którego ty pasujesz.
- wyznała nam Byczkowska i dodała:
- To jest tyle jakichś połączeń, które muszą się sprzęgnąć w to, żebyś się gdzieś tam pojawił za granicą... Ale na pewno myślę, że trzeba być na to gotowym. I to jest też gdzieś coś takiego - takie pytanie, które sobie zadaję: "Czy ja bym była na to gotowa, gdyby się pojawiła taka okazja?". I chciałabym powiedzieć, że tak, a jednak czuję, że właśnie jeszcze muszę nad tym popracować. To że to to jest coś, co wymaga właśnie bycia gotowym.
Cały wywiad z Martyną Byczkowską znajdziecie w materiale wideo.