Widzowie nie dowierzają! Miko i Kosiński odpadli z "Tańca z gwiazdami"
Ten odcinek od początku zapowiadał się dramatycznie. Najpierw dogrywka, ogromny stres i walka o pozostanie w programie, a potem… szybkie przygotowania do kolejnego tańca. Dla wielu uczestników był to prawdziwy maraton emocji i zmęczenia. Właśnie w takich okolicznościach z show musieli pożegnać się Izabella Miko i Albert Kosiński. Ich występy przez tygodnie budziły zachwyt, ale tym razem to nie wystarczyło, by przejść dalej.
Zobacz też: Wielkie roszady w parach "Tańca z Gwiazdami"! Wiemy, kto z kim zatańczy w kolejnym odcinku!
"Taniec z Gwiazdami": Miko tego nie mogła przeżyć w show Polsatu
Po ogłoszeniu wyników para nie ukrywała wzruszenia. Przyznali, że choć jest w nich smutek, starają się podejść do wszystkiego z pokorą i akceptacją. Podkreślili, że udział w programie był dla nich ogromnym doświadczeniem i szansą na pokazanie się z zupełnie innej strony. Izabella Miko zwróciła uwagę, że najważniejsze jest dla niej poczucie wdzięczności. Jak podkreśliła, mimo trudnych emocji skupia się na tym, co dobre - na wspólnych chwilach, pracy i reakcjach widzów, którzy mogli ją lepiej poznać.
Bardzo ciekawe spostrzeżenie w ogóle. My nie jesteśmy od zmieniania zasad programu. W ogóle to jest program na licencji, więc myślę, że pewne zasady są narzucone z góry. Oczywiście fajnie było, gdyśmy mogli wszyscy razem tańczyć od początku do końca i potem ta jedna para wygrywa w finale. To byłoby super... Czy generuje hejt? To jest trudne. Oczywiście, myślę też, że bardziej wiąże z rywalizacją, bo są zwolennicy w internecie tej pary x i pary y - mówi "Super Expressowi" Albert Kosiński.
Albert Kosiński również nie krył, że program to ogromne wyzwanie - nie tylko fizyczne, ale też psychiczne. Szczególnie trudny okazał się dla nich ostatni odcinek, w którym musieli niemal natychmiast przejść od stresującej dogrywki do kolejnego występu. Para przyznała, że choć rozumie zasady programu, to idealnym rozwiązaniem byłoby, gdyby wszyscy uczestnicy mogli tańczyć aż do finału. Zaznaczyli jednak, że reguły są jasno określone i trzeba je zaakceptować.
Zobacz też: "Taniec z Gwiazdami": Szok w tabeli wyników! Takiego faworyta nikt się nie spodziewał. Kto odpadł?
Nie zabrakło też gorzkich słów na temat reakcji w internecie. Oboje zwrócili uwagę, że rywalizacja między fanami poszczególnych par często przeradza się w hejt. Izabella podkreśliła, że stara się unikać czytania negatywnych komentarzy, bo nie chce, by wpływały na jej samopoczucie. Zaapelowała też do internautów o refleksję i większą empatię.
I tam walczą ze sobą i to mi nie odpowiada. Tej części bardzo nie lubię. To jest taka jedna część tego programu, że strasznie dużo jest wylewania takiej żółci, jakichś takich rzeczy. Ja tego nie czytam, bo ja nawet nie chcę blisko tego być, to nie chcę, żeby to było częścią mojej rzeczywistości. Więc tego nie czytam, ale wiem, że tak jest. No i nie wiem... Ludzie nie róbcie tego. Zastanówcie się, że jeśli chcecie jakiś zły komentarz napisać, zastanówcie się, dlaczego jest taka potrzeba, żeby to wylać i nad tym popracujcie - mówi nam Miko.
Albert dodał, że po drugiej stronie zawsze stoi człowiek - ktoś, kto czuje i przeżywa takie słowa. Zwrócił uwagę, że konstruktywna krytyka jest czymś zupełnie innym niż bezmyślne ataki, które potrafią ranić.
Rozmawiała Julita Buczek
Zobacz też: Albert Kosiński występuje w "Tańcu z gwiazdami" z Izabellą Miko. Prywatnie jest narzeczonym znanej aktorki
Zobacz naszą galerię: Miko o odpadnięciu i zmianie zasad w "TzG". Nie miała litości! Mówi o "żółci"