Twórca filmu – Stanisław Bareja – do dziś uważany jest za niedoścignionego mistrza w przedstawianiu szarej rzeczywistości PRL-u w krzywym zwierciadle, bezlitośnie wyśmiewając jej absurdy i wady. Nie były to jednak czasy przychylne twórcom politycznej satyry, a cenzura wyczulona była na każdą, nawet najlżejszą aluzję do władz komunistycznej Polski. Dlatego Bareja wielokrotnie w swojej pracy musiał z nią zażarcie walczyć.
Na przekór władzy
Tak też było w 1978 r., kiedy zmagał się z cenzurą w sprawie filmu „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”. Wówczas wspólnie ze Stanisławem Tymem napisali filmową nowelę „Joker” o lekarzu, który padł ofiarą intrygi przebiegłego szulera
Pomysł pół roku później posłużył za pomysł do napisania scenariusza do filmu „Miś”, z tą różnicą, że tym razem bohaterem stał się oszust Ryszard Ochódzki (Stanisław Tym), który walczy z byłą żoną Ireną (Barbara Burska) o majątek zdeponowany w jednym z londyńskich banków. Rozpoczyna się wyścig, który zakończy się w Londynie, a stawką są wielkie pieniądze.
Przygody głównego bohatera posłużyły jednocześnie Barei do krytycznego ukazania warunków życia pod rządami Gierka. Niestety humor reżysera nie przypadł do gustu Głównemu Urzędowi Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, który po ukończeniu filmu zakwestionował jedną czwartą scen. Losy produkcji były niepewne.
Wiatr zmian
Niespodziewanie z pomocą twórcom przyszły… protesty sierpniowa w 1980 r., które wpłynęły na zmianę nastawienia cenzury. Swój list z poparciem dla „Misia” przesłał nawet Andrzej Wajda, sytuacja filmu jeszcze bardziej się poprawiła, kiedy wraz z ustąpieniem Edwarda Gierka ze swoje posady stracili również najwyżsi urzędnicy, którzy osobiście domagali się ocenzurowania „Misia”.
Od teraz Bareja mógł cieszyć się większą przychylnością cenzury, gdyż po ustąpieniu Edwarda Gierka z funkcji I Sekretarza PZPR mógł posłużyć jako krytyka jego słusznie minionych rządów.
Emisja w TV:
Miś
sobota 22.05 Kino Polska