Misiek Koterski znów znalazł się w trudnej sytuacji. Aktor ujawnił, że jego klinika leczenia uzależnień od miesięcy jest celem cyberataków, a straty finansowe sięgają już dziesiątek tysięcy złotych. Co więcej, ktoś ma wykorzystywać jego nazwisko i wizerunek do promowania placówek, z którymi nie ma nic wspólnego. Gwiazdor postanowił nagłośnić sprawę i zaapelował do internautów o pomoc.
Pierwszy atak na klinikę Miśka Koterskiego
To nie pierwszy raz, kiedy Misiek Koterski mierzy się z podobnymi problemami. Już w listopadzie 2025 r. aktor opowiadał "Faktowi" o cyberatakach wymierzonych w prowadzoną przez niego klinikę "Odwróceni". Wówczas sprawa trafiła do prokuratury, a zajmujące się nią służby miały pomóc w odzyskaniu przejętych profili w mediach społecznościowych. Koterski liczył, że po interwencji sytuacja się uspokoi.
Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. W najnowszej rozmowie z z tym samym medium aktor przyznał, że po odzyskaniu kont on i jego współpracownicy nieco stracili czujność. Tymczasem ataki nie ustały, a wręcz przybrały na sile.
"Ataki generalnie się nasiliły "
Trochę straciliśmy czujność, bo zgłosiliśmy sprawę do prokuratury, do wydziału zajmującego się cyberprzestępczością. Te profile udało się odzyskać. Myśląc troszkę naiwnie, że to się uspokoi, straciliśmy czujność. Natomiast okazało się, że te ataki generalnie się nasiliły.
Koterski postanowił opowiedzieć o problemie również na swoim profilu na Instagramie. W nagraniu poprosił odbiorców o udostępnianie informacji o tym, co się dzieje. Jak twierdzi, jego nazwisko i tożsamość są wykorzystywane do reklamowania innych podmiotów, z którymi nie łączy go żadna współpraca.
"Padłem ofiarą nieuczciwej konkurencji"
Padłem ofiarą nieuczciwej konkurencji. Ataków cybernetycznych i kradzieży mojej tożsamości do reklamy innych podmiotów, z którymi nie jestem w żaden sposób związany.
Aktor zaznaczył przy tym, że prowadzi tylko jedną placówkę tego rodzaju - klinikę "Odwróceni", która znajduje się na Mazurach. Aby dokładniej ustalić skalę problemu, wynajął specjalistyczną firmę, która przeprowadziła audyt. Jego wyniki miały potwierdzić, że działania wymierzone w klinikę trwają od wielu miesięcy.
Wynajęliśmy firmę, która pomogła nam przeprowadzić cały audyt. Wynika z niego, że od listopada zeszłego roku jesteśmy poddawani ciągłym działaniom hakerskim.
Straty liczone w dziesiątkach tysięcy
Problemy kliniki nie ograniczają się jednak do przejmowania kont czy wykorzystywania nazwiska aktora. Jak wynika z jego relacji, cyberprzestępcy mieli również doprowadzać do sztucznego generowania kliknięć w internetowe reklamy placówki. W praktyce oznaczało to wydawanie pieniędzy na ruch, za którym nie stali prawdziwi potencjalni klienci.
Okazuje się, że są podłączone boty, które wyklikują te reklamy. To są puste kliknięcia. Straciliśmy przez to dziesiątki tysięcy złotych.
Aktor opowiedział także o spotkaniu z policjantką zajmującą się cyberprzestępczością w "Pytaniu na śniadanie". Funkcjonariuszka zwróciła uwagę na działalność zorganizowanych grup przestępczych, które mogą być wynajmowane do przeprowadzania tego rodzaju ataków.
Na razie nie wiadomo, kto stoi za działaniami wymierzonymi w klinikę Miśka Koterskiego. Aktor zapewnia jednak, że ma już raporty dokumentujące niepokojące praktyki. Jego apel w mediach społecznościowych ma pomóc nagłośnić sprawę i ostrzec innych przed wykorzystywaniem jego nazwiska.
Zobacz też: Żona Rogacewicza zdradziła go i odeszła. Partner Kaczorowskiej wyśpiewał wszystko u Rozenek