Od jakiegoś czasu Monikę zaczęły spotykać dziwne rzeczy. A to traci pracę, a to ma poważne kłopoty z kręgosłupem, a teraz wypadek za wypadkiem. Nic więc dziwnego, że ogłosiła, że ktoś nakłuwa jej laleczkę voodoo, aby Zamachowskiej utrudnić normalne życie.
W weekend cudem uniknęła poważnego karambolu. "Około godz. 17, w dużym korku, na zwężeniu Warszawskiej w Konstancinie, ten facet postanowił nie pozwolić mi włączyć się do ruchu, odczekał, a potem, gdy już nie miałam dokąd uciec, zajechał mi drogę i zniszczył mi prawe lusterko. Po czym wysiadłam z samochodu i spokojnie zrobiłam mu fotkę, bo korek jak stał, tak stał. Proszę udostępniajcie zdjęcie tego chama, może ktoś kiedyś też go nie wpuści" - napisała roztrzęsiona Monika na swoim profilu na Facebooku i zamieściła fotki delikwenta.
Na policję jednak nie zadzwoniła. "Prawe lusterko zmiażdżone to przecież ewidentnie moja wina, prawda? Sprzeciw obywatelski wobec takich piratów jest wart wiele więcej. Tak uważam" - wyjaśniła gwiazda.
Zobacz: Doda rzuca kończy z imprezowaniem! Będzie rwać chwasty!