W sobotni wieczór, 31 stycznia, Ryszard Rynkowski wystąpił w Centrum Kultury w Pruszkowie. Był to pierwszy koncert dla publiczności po długiej przerwie i serii odwołanych występów. Dla artysty był to moment szczególny – nie tylko zawodowo, ale przede wszystkim emocjonalnie. Już ze sceny dało się wyczuć, że to nie jest łatwy powrót. Piosenkarz postanowił zwrócić się do publiczności i powiedzieć wprost, w jakim jest stanie.
Cieszę się z tego, że ten rok się skończył. Mam nadzieję, że już nic gorszego spotkać mnie nie może. To jest pierwszy koncert, jaki gram dla publiczności – wyznał.
Część widzów zwróciła uwagę, że Ryszard Rynkowski miał wyraźne problemy z poruszaniem się – poruszał się wolno, ostrożnie, momentami sprawiając wrażenie osłabionego. Choć występ doszedł do skutku, a publiczność okazywała mu ogromne wsparcie, niepokój o jego kondycję był wyczuwalny na sali.
ZZobacz też: W kilka dni po pogrzebie żony dostał akt oskarżenia z prokuratury! Grozi mu do 3 lat
Rynkowski mówi wprost: „Dostałem dużą pałką po łbie”
Słowa Rynkowskiego były szczere i dalekie od scenicznej gry. Artysta nie próbował ukrywać, że ostatnie miesiące bardzo go dotknęły. „Nie chcę się rozczulać nad sobą, ale dostałem dużą pałką po łbie, tak to nazwę. To jest coś, co mnie bardzo powaliło. Przepraszam, że o tym mówię, ale jest mi ciężko” – powiedział ze sceny.
Publiczność przyjęła te słowa z ogromnym zrozumieniem. Nie było taniej sensacji – raczej cisza, skupienie i wsparcie dla artysty, który zdecydował się na wyjątkowo osobiste wyznanie. Z relacji osób obecnych na koncercie wynikało również, że artysta nie był w najlepszej formie fizycznej.
Zobacz: Nie żyje Edyta Rynkowska. Ukochana żona Ryszarda Rynkowskiego miała zaledwie 52 lata
Bolesny rok w życiu artysty
Miniony rok był dla Ryszarda Rynkowskiego wyjątkowo bolesny. W jego życiu doszło do dramatycznych wydarzeń, które odbiły się nie tylko na życiu prywatnym, ale i zawodowym. Artysta na wiele miesięcy zniknął ze sceny, odwołał koncerty i wyraźnie wycofał się z życia publicznego. Piątkowy występ w Pruszkowie był więc symbolicznym krokiem – próbą powrotu, ale bez udawania, że wszystko jest już w porządku.
Choć Rynkowski znów stanął przed publicznością, jasno dał do zrozumienia, że to dopiero początek drogi. Nie było wielkich deklaracji ani zapewnień, że najgorsze już minęło. Była za to szczerość. Dla wielu fanów właśnie to wyznanie stało się najbardziej poruszającym momentem wieczoru.