Ojciec Viki Gabor na wolności po 10 miesiącach! Dariusz G. przyznał się do winy i musi oddać pieniądze ofiarom

2026-04-21 13:06

Dariusz G., jak ustalił "Super Express", był częścią siatki naciągaczy. Oszuści podawali się za policjantów, by wyłudzić pieniądze od niczego nieświadomych ofiar. Właśnie odbyła się druga rozprawa w sprawie i oskarżony ojciec wokalistki przyznał się do winy, wyraził skruchę i obiecał oddać pieniądze. Chodzi o kwotę 127 tysięcy!

Super Express Google News

"Super Express" dowiedział się, że Dariusz G. został aresztowany 23 czerwca 2025 roku i od tego czasu przebywał w areszcie w Międzyrzeczu. Prokuratura postawiła mu zarzuty udziału w grupie przestępczej, mającej na celu wyłudzanie pieniędzy metodą "na policjanta". Oszuści podawali za funkcjonariuszy i w ten sposób doprowadzić do "niekorzystnego rozporządzania mieniem".

Ojciec Viki Gabor wyjdzie z aresztu. Dobrowolnie poddał się karze

Dariusza G. do Sądu Okręgowego w Zielonej Górze doprowadzili z aresztu policjanci. Szedł w kajdankach, ze spuszczoną głową. Na sądowej sali, siedział za kuloodporną szybą. Uważnie słuchał wszystkiego, co mówił sędzia Paweł Jurewicz. Na pytania odpowiadał cicho, skruszonym głosem i dobrowolnie poddał się karze, dzięki czemu już 21 kwietnia, po 10 miesiącach opuścił areszt.

Żona Dariusza G. zaciągnęła pożyczkę

Rozprawa rozpoczęła się od informacji, że żona Dariusza G. - Ewelina - zaciągnęła pożyczkę, żeby wpłacić na depozytowe konto sądowe 127 100 złotych. Jest to równowartość szkody i jest zabezpieczeniem na poczet oddania pieniędzy pokrzywdzonym. To dużo zmieniło dla śledczych, ponieważ otrzymali gwarancję tego, że ofiary wnuczkowej mafii otrzymają swoje pieniądze z powrotem. Dariusz G. Przed Sądem Okręgowym przyznał się do przestępstwa i wszystko dokładnie opowiedział wymiarowi sprawiedliwości.

Prokuratura zgodziła się na ugodę. Ofiary odzyskają pieniądze

Jak dowiedział się "Super Express", mężczyzna był pośrednikiem w oszukiwaniu seniorów. Jego rolą było zabranie siatki z finansowym łupem od innego mężczyzny, tzw. "odbieraka" i przekazanie kolejnym ogniwom oszustwa.

Dariusz G. i jego obrońca zaproponowali dobrowolne poddanie się karze - 10 miesięcy pozbawienia wolności, czyli dokładnie tyle, ile już mężczyzna przesiedział w areszcie. Zgodziliśmy się na dobrowolne poddanie się karze ze względu na naprawienie szkody. Pokrzywdzeni otrzymają swoje pieniądze

- mówi "Super Expressowi" Marcin Jachimowicz z Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze. 

Przeczytaj także: Ojciec Viki Gabor zamieszany w mafię wnuczkową. Artystka stanowczo reaguje na doniesienia

Tak zmieniała się Viki Gabor. Co się stało z tą skromną dziewczyną?! Dziś jest nie do poznania

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki