Spis treści
Ola Kot o okładce dla Playboya
Wielu widzów kojarzy Olę Kot z charakterystycznego pytania o aktualnie słuchaną muzykę. Prezenterka przez lata była czołową postacią ESKA TV, a obecnie współpracuje z TVN oraz radiem ESKA. Niedawno odwiedziła studio, by wystąpić w programie „Gwiazdy przejmują ESKA.pl”. Podczas obszernej rozmowy z Maksymilianem Kluziewiczem wracała do różnych etapów swojej działalności zawodowej, w tym do budzącej emocje sesji zdjęciowej dla Playboya. Podjęcie takiej decyzji przez osoby publiczne często wiąże się z krytyką, a dziennikarka wyjaśniła, co nią wtedy kierowało.
Była zaskoczona propozycją!
Z perspektywy czasu Ola Kot zaznaczyła, że obecność na okładce Playboya wiązała się kiedyś z ogromnym prestiżem. To wyróżnienie było celem wielu znanych postaci rodzimego show-biznesu.
Jeżeli spojrzymy na polski rynek, no to największe gwiazdy starały się o tę okładkę Playboya. Przecież mieliśmy na okładce Edytę Górniak i chyba Justynę Styczkowską i Kayah. Playboy był taki prestiżowy, luksusowy. Chociaż już w moich czasach, kiedy ja byłam, ten Playboy zaczął umierać. Ale nie zapomnę tego momentu, jak dostałam maila z Playboya z taką propozycją, bo ja sobie pomyślałam: "gdzie ja, człowiek bez biustu do Playboya? Kto w ogóle będzie tym zainteresowany?". Także to było na pewno szokujące, bo to była rzecz, której się kompletnie nie spodziewałam
Prezenterka wciąż mierzy się z krytyką po sesji
Okazuje się, że decyzja o rozebraniu się przed obiektywem sprawiła, iż część odbiorców całkowicie odwróciła się od Oli Kot. Prezenterka wyznała, że minęło już sporo czasu, a ona nadal otrzymuje niemiłe wiadomości odnoszące się do tamtych wydarzeń.
Jest bardzo dużo hejterów takiego typu zdjęć i nawet do tej pory raz na jakiś czas mi się zdarza, że po prostu ktoś mi pisze, że jak to mogłam wtedy zrobić i że to jest po prostu bardzo prostackie, po prostu sprzedać swoje ciało i tyle.