Spis treści
Wśród polskich seriali "Rodzina zastępcza" to niezaprzeczalny fenomen, często stawiany w jednym rzędzie ze "Światem według Kiepskich" oraz słynnym "Ranczem". Kiedy więc ogłoszono, że losy mieszkańców Wilkowyj doczekają się kontynuacji, naturalnie pojawiło się pytanie o to, czy widzowie mogliby ponownie zobaczyć na ekranie uwielbianą rodzinę Kwiatkowskich.
Joanna Trzepiecińska z nadzieją mówiła o powrocie do roli w "Rodzinie zastępczej"
Emitowana w telewizji Polsat od 1999 do 2009 roku "Rodzina zastępcza" doczekała się aż 17 sezonów. Widzowie do dziś pamiętają kreację Joanny Trzepiecińskiej, która wcieliła się w postać Alutki. Przed dwoma laty aktorka otwarcie zadeklarowała w rozmowie z "Super Expressem", że jej wspomnienia z planu są wyłącznie pozytywne. Podkreślała, jak bardzo ceniła tę rolę i komfort pracy w zgranej ekipie z ustabilizowanym harmonogramem. Zauważyła, że przez te wszystkie lata uniknęli wzajemnego znużenia, a łącząca ich sympatia była kluczowa w tak długim projekcie. Zwróciła także uwagę na wysoką jakość scenariusza, w którym każda postać miała coś ciekawego do zagrania, i chwaliła inteligencję oraz talent swoich współpracowników.
Kiedy w tamtym czasie dziennikarka Julita Buczek zapytała o potencjalną reaktywację formatu, reakcja Joanny Trzepiecińskiej była bardzo obiecująca.
"Babcia Alutka? No czemu nie. Właśnie nie ma takiego serialu o szalonej babci, ależ mi pani dobry pomysł podsunęła. To jest jakiś pomysł. To jest dowód na to, że te aktorki, które przejmują się tym, że przemijają, nie mają zupełnie racji. Ja zawsze podkreślam, że mam tak cudowny zawód, że w tym zawodzie są potrzebne i małe i wysokie i grube i chude i stare i młode. Byleby tylko ten tekst zapamiętać, a wszystko inne jakoś się dorobi" - podsumowała.
PRZECZYTAJ TEŻ: W tym domu kręcili serial Rodzina zastępcza. Zaniemówiliśmy, jak go dziś zobaczyliśmy
Aktorka wyklucza powrót do "Rodziny zastępczej"
Jednak po dwóch latach optymizm aktorki zdecydowanie osłabł. Goszcząc w programie "Halo tu Polsat", zasugerowała, że choć świeże perypetie starych postaci brzmią obiecująco, to w jej odczuciu pomysł na "babcię Alutkę" nie ma racji bytu. Oznacza to, że nawet przy ewentualnym powrocie "Rodziny zastępczej", ona sama zrezygnowałaby z udziału.
"Nie ma serialu, który pokazywałby postaci już starszych ludzi, jakiejś babci-wariatki na przykład, nieco szalonej i trochę oderwanej od świata" - skwitowała aktorka.
Joanna Trzepiecińska nie ukrywa jednak, że sympatia fanów do "Rodziny zastępczej" i jej ekranowego wcielenia nie słabnie, co jest dla niej niezwykle miłe. Cieszą ją uliczne spotkania z widzami, którzy nazywają ją postacią z ich dzieciństwa. Jak podkreśliła, jej zawód polega na tym, by dawać coś innym, a pamięć widzów jest dowodem na to, że udało jej się to zrealizować. Przypomniała, że aktorzy gościli w domach milionów Polaków przez całą dekadę, więc trudno dziwić się ich zażyłym reakcjom.
PRZECZYTAJ TEŻ: Tak wyglądała praca na planie "Rodziny zastępczej". Szok, co wyszło po latach!